Niekończący się spektakl (refleksja)

Drugi spektakl w Teatrze Polskim w Poznaniu to niekończąca się ekspozycja nas samych: widzów, odbiorców, aktorów, twórców, artystów, przedsiębiorców, studentów, urzędników, mężów, kochanków, matek, itp.

Fot. Monika Lisiecka

Zaproszenie do udziału w Drugim spektaklu, to nie zaproszenie do obejrzenia przedstawienia, to zaproszenie do zobaczenia i przyjrzenia się sobie. Codziennie patrzymy, czasem przyglądamy się nawet własnym odbiciom. W różnych celach i w różnych relacjach: w lustrze w łazience – higiena; w lusterku kosmetycznym, malując się – estetyka; przeglądamy się w szybie witryny sklepowej – korygując postawę. Ile razy w ciągu dnia patrzymy na swe własne odbicie? Nasze sterylne przestrzenie życiowe obwarowane są płaszczyznami, w których bez trudu dostrzec możemy swoją sylwetkę, bardziej lub mniej szczegółowo. Czasem mijamy jakieś zwierciadło i wcale siebie nie widzimy, opatrzeni już sobą i znudzeni, a może zawstydzeni, niechcący siebie zobaczyć?

Autorzy Drugiego spektaklu zaproponowali nam, byśmy na siebie popatrzyli w przedstawieniu, które staje się odbiciem; scena jest lustrem; przestrzeń Teatru ramą. Obserwujemy na scenie zachowania typowe dla widzów, odbiorców sztuki. Odegrane z lekkością i humorem zachowania typowe dla „przychodzących do teatru”, skłaniają do zadania sobie pytania: Po co? Dlaczego przychodzę do Teatru? Powody nasuwają się różne: bo lubię; bo jestem kulturalnym człowiekiem; bo idę na randkę; bo chcę mieć o czym rozmawiać; bo muszę o czymś napisać; bo chcę coś przeżyć; bo lubię aktora; bo „to” trzeba zobaczyć; bo nie mam nic innego do zrobienia; bo bywa, że bilet do teatru jest tańszy niż bilet do kina; bo szukam w sztuce odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie; bo… Motywów jest wiele – są one bytami mnożonymi w nas samych, w zależności od tego kim jesteśmy, co myślimy, itp. I obserwujemy swoje zachowania w Drugim spektaklu, nie tylko te pokazane na scenie, ale też te „obecne” – kłębią się w głowie myśli: jak siedzę, jak chodzę; wibruje telefon… – to nie na scenie – to mój… Upps… Dajemy się wciągnąć w grę jaką zaproponowali aktorzy, choć z dużą dozą zachowawczości i nieśmiałości, a może nawet zawstydzenia. Aktorzy pokazują nam to, jak nas widzą ze sceny, jakimi jesteśmy dla nich.

Fot. Monika Lisiecka

W drugiej części twórcy dalej zapraszają nas do „przyglądania się”, ale wchodzimy już głębiej. Instruktarz z off-u przestaje być tak nachalny i właściwie staje się niepotrzebny, bo oprócz zachowań pokazuje się nam teraz emocje i doznania psychiczne, ale nie tylko nas samych – odbiorców. Na zwierciadle sceny odbijają się nam aktorzy, ich praca, to jak są dla nas na scenie, z czym przychodzą, czego od nas chcą, co my możemy im dać. Urzeczywistniony został pewien rezonans pomiędzy aktorami – ich grą, a widzami – naszym odbiorem. Zobaczyliśmy, jak czasem trudno zaspokoić aktorom „zwykłego teatru”, rozbuchaną pożądliwość chęci przeżywania widza, który „widział i wie już wszystko”. Jak podać odbiorcy „danie”, by mógł poczuć je w sobie autentycznie, jeśli jego konsumpcyjna dusza została już nasycona, a właściwie jest już przesycona.

Czy w tym momencie zadajemy sobie pytanie o sens istnienia teatru? Gdy w przestrzeni całego naszego życia obrzucani jesteśmy obrazami z luster współczesnych mediów. Tak, dochodzi do autorefleksji – cel twórców został osiągnięty. Moją odpowiedź skonstruuje duch życia twórczego – niepowtarzalnego. Można by było, przecież to wszystko nagrać, wyświetlić na ekranach (technika niewiele ma dziś ograniczeń), potem online przekazać odbiorcom w telefonach komórkowych lub w hołdzie dla sztuki wyższej użyć „kina domowego”. Można i napełni się w ten sposób dusze jedynie współczesnego „żercy” płaskich wrażeń – tafla lustra, ekran, komputer to nie oko drugiego człowieka. Trzeba być w Teatrze, bo inaczej nie poczuje się wyplucia konkretnej frazy z ust, zapachu potu lub perfum, zakłopotania i całego tego „wylania” zwanego grą aktorską. Zatem Drugi spektakl się nie kończy, zabieramy go ze sobą, bogatsi o pewne doświadczenia, o spojrzenie na siebie w odbiciach oczu innego człowieka, o dostrzeżenie choćby odrobiny pracy twórców, którzy starają się nas „zadowolić i nasycić”.

Elwira Białek-Kaźmierczak

Teatr Polski w Poznaniu

Drugi spektakl

Reżyseria: Anna Karasińska

Obsada: Kornelia Trawkowska, Ewelina Pankowska, Małgorzata Peczyńska, Monika Roszko, Katarzyna Węglicka, Mariusz Adamski, Przemysław Chojęta, Michał Kaleta, Wojciech Kalwat, Paweł Siwiak, Wiesław Zanowicz

Premiera: 13.05.2016

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.