Wspomnienie o Krzysztofie Klenczonie

młode jego serce tak jak moje dziś
drogą swoją chciało naprzód iść
kochać marzyć śpiewać pięknie żyć
dla “takiej jak ty” miłością być

nikt jak Krzyś nie kochał gitary
jemu palce same żywe melodie grały
powrócił ojciec i jego “biały krzyż”
“kwiaty we włosach” wspominam do dziś

nie zatarł po nim dawnych śladów czas
polskie miał serce tak jak każdy z nas
wspominał latawce z ojczystych stron
“wiśniowy sad” i swój rodzinny “dom”

twarde było życie tego młodego człowieka
choć czas płynie wartkim nurtem jak rzeka
Krzyś w urnie spoczął na ojczystej ziemi
pewne że żyje w pamięci między fanami swymi

(C)Zbigniew Roth

Fot. Stanisław Wróblewski

Kolejne spotkanie w ramach Senioralnych Muzykaliów w Jeżyckim Centrum Kultury odbyło się w dniu 26.04.2022r. Tym razem było to szczególne spotkanie z siostrą Krzysztofa Klenczona, sympatyczną p. Hanną Klenczon, a tematem było życie i twórczość Krzysztofa Klenczona.

Szczególny klimat tego spotkania, to jak zawsze pretekst do wspominania wspaniałych, nieobecnych już między nami artystów, do których grona należy bez wątpienia zaliczyć Krzysztofa Klenczona. Krzysztof Klenczon to magiczna osobowość, człowieka i artysty, który z osoby wyjątkowo nieśmiałej z biegiem czasu stał się liderem i ikoną obok Seweryna Krajewskiego zespołu Czerwone Gitary. Właściwie trzeba powiedzieć, że swoista rywalizacja między tymi dwoma artystami spowodowała narodziny piosenek, które na wiele pokoleń zapisały się trwale w almanachu Polskiej Muzyki Rozrywkowej. Krzysztof Klenczon był muzykiem amatorem, samoukiem, ale też tytanem pracy, który mając świadomość niedoskonałości swojego warsztatu, ćwiczył całymi dniami – o czym wspomniała na spotkaniu jego siostra Hanna.

Natomiast Seweryn Krajewski, to absolwent klasy skrzypiec Państwowej Szkoły Muzycznej i Liceum Muzycznego w Gdańsku, do którego uczęszczał od 1961 roku, grając na gitarze i śpiewając w czasie nauki w zespołach Błękitni oraz Złote Struny. Okazuje się, że to co mogło dzielić młodych ambitnych artystów, z biegiem czasu połączyło ich w pasji tworzenia wspaniałych utworów muzycznych, do których słowa pisali znani tekściarze.

Kim był Krzysztof Klenczon? Krzysztof Antoni Klenczon urodził się 14 stycznia 1942 w Pułtusku, a zmarł 7 kwietnia 1981 w Chicago. W latach 1962–1964 był gitarzystą zespołu Niebiesko-Czarni, z którym w 1963 wystąpił w „Olympii” w Paryżu. Lider zespołów muzycznych: Pięciolinie (1964), Czerwone Gitary (1965–1970) i Trzy Korony (1970–1972).

W 1973 na stałe wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie komponował, nagrywał i występował. W latach 1978–1979 koncertował w Polsce. Został ranny w wypadku samochodowym, gdy wracał 27 lutego 1981 z koncertu charytatywnego w klubie Milford w Chicago. Zmarł 7 kwietnia 1981 w Szpitalu św. Józefa (Saint Joseph Hospital) w Chicago. Urnę z prochami złożono w dniu imienin 25 lipca 1981 na cmentarzu komunalnym przy ulicy Mazurskiej w Szczytnie.

Nasze spotkanie z historią życia i twórczości Klenczona, wzbogaciła o osobiste refleksje i wspomnienia siostra Krzysztofa, poznanianka z wyboru Hanna Klenczon. Zapytana o wspomnienia z okresu wspólnego dorastania w domu rodzinnym, Hanna mówi czule o swoim starszym bracie Krzysztofie, który po śmierci ich taty żołnierza AK, sprawował wspólnie z ich mamą rodzicielska opiekę nad nią. W tym miejscu należy podkreślić niezwykłą i patriotyczną rolę ojca Krzysztofa, który przekazał wiele ze swoich przykrych doświadczeń, jakie miał w imię miłości do Ojczyzny. Efektem tego był równie piękny i głęboki w swej treści utwór „Biały krzyż”. Wspaniała to cecha młodego artysty, który namaszczony przez ojca polskością, potrafi to przekazać następnym pokoleniom w tak szczególny sposób. Krzysztof choć wspominany jako człowiek impulsywny, nie nasyca swojej twórczości agresją, ale i tak utwory są dynamiczne, a i czasem bardzo osobiste i liryczne.

Niezwykle bolesne jest odejście artysty w tak młodym wieku, w dodatku na obczyźnie. Ten Amerykański wątek życiorysu Krzysztofa Klenczona, to swoisty i osobisty dramat człowieka wyrwanego przez los z ojczystej ziemi. Znamienny jest powrót na jej łono, kiedy w dniu pogrzebu na cmentarzu w Szczytnie rozpętała się burza z piorunami. Hanna Klenczon wspomina, że Krzysztof powiedział, że chciałby aby w dniu jego pogrzebu, była taka właśnie pogoda. Jedną namiętności Krzysztofa Klenczona było pływanie łódką po mazurskich jeziorach i wędkowanie. Ale i tam jego wierną towarzyszką była gitara.

Wszystko to już historia i piękne wspomnienie o wspaniałym wrażliwym i utalentowanym artyście. Skoro o historii mowa, to szkoda, że ma taką ciemną barwę związaną z tragicznym losem młodego człowieka, który kiedyś skomponował utwór „Nie przejdziemy do historii”. Szkoda, że nie mógł się osobiście przekonać jak bardzo się mylił, jak i tego, że bardzo bym chciał czytać historię związaną z jego życiem, bez tego tragicznego finału.

Spotkanie żywe i barwne, okraszone wspomnieniami nie tylko żywych i obecnych na spotkaniu, ale wzbogacone o refleksyjne miksy video o minionym czasie świetności Krzysztofa Klenczona, Seweryna Krajewskiego i Czerwonych Gitar oraz wielu innych znanych i cenionych do dzisiaj artystów. Spotkanie jak zwykle zamknął oddany sercem idei naszych muzycznych spotkań, przyjaciel artystów Krzysztof Wodniczak z zaproszeniem na kolejne.

Zbigniew Roth

Możliwość komentowania została wyłączona.