Gerd Michaelis Chor

JACEK LIERSCH PRZYPOMINA

Czasy gospodarki socjalistycznej to czasy, kiedy włodarze socjalistycznych krain szczęśliwości w wielu dziedzinach serwowali nam produkty identyczne z oryginałami. Miało to na celu pokazanie naszej (socjalistycznej) niezależności, a zarazem pokazać wyższość naszych produktów nad produktami rodem z imperialistycznego zachodu. Zamiast Coca-Coli piliśmy więc Polo-Coktę, zamiast Levisów czy Wranglerów wkładaliśmy dżinsy szczecińskiej „Odry” lub wrocławskiego „Elpo”. Z NRD przywoziliśmy taśmy magnetofonowe firmy ORWO przewyższające w sposób znakomity wyroby zachodnioniemieckiego BASFA. Wartburg i Trabant realizowały marzenia o własnym samochodzie i nikt nawet nie myślał o tandetnych produktach zachodniej motoryzacji. Podobne substytuty mogliśmy znaleźć też i w muzyce. A słowo substytut w tym wypadku pozbawione było złośliwości i ironii. Przykładem takiego muzycznego tworu był Gerd Michaelis Chor.

Zespół złożony najczęściej z czterech pań i czterech panów (choć bywało, że w zespole było i więcej osób) był taką nieformalną odpowiedzią na to co grał i śpiewał założony w NRF zespół Les Humphries Singers. Choć to właśnie enerdowski zespół powstał dwa lata wcześniej, w 1967 roku. Czyli można by rzec, że w tym konkretnym przypadku system socjalistyczny w sposób absolutnie niezaprzeczalny wyprzedził system kapitalistyczny. Ale mniejsza o politykę. Wracajmy do muzyki. Początkowo zespół był przypisany do Friedrichstadt-Palast, wielkiego wschodnio berlińskiego centrum kultury. Po blisko dwóch latach grupa usamodzielniła się i zaczęła być też znana z własnych kompozycji i swoich wersji zagranicznych przebojów.

W ich twórczości nietrudno było znaleźć podobieństwa w sposobie aranżacji czy sposobie zachowania się na scenie do grupy wokalnej Les Humphries Singers. Ale to nie zarzut. Wokalnie zespół Gerda Michaelisa prezentował się znakomicie, pomimo dużej rotacji w składzie. Repertuarowo również wyglądali nieźle, ich wersje zagranicznych przebojów były bardzo udane, a własne kompozycje okupowały enerdowskie listy przebojów. Pomimo rozlicznych zmian kadrowych grupa wytrwała aż do 1976 roku, kiedy to definitywnie zakończyła działalność.

Przez blisko dziesięć lat wspólnego śpiewania przez zespół przewinęło się wielu artystów, którzy po rozwiązaniu się zespołu z powodzeniem realizowali się w działalności solowej. Dziś pewnie niewielu z nas pamięta o tej grupie. A przecież byli naprawdę ciekawą formacją wokalną. W jedynym filmie jaki udało mi się znaleźć możemy nausznie sprawdzić ich znakomity warsztat wokalny, a naocznie podziwiać przepiękne fryzury panów, jakby robione przez jednego mistrza nożyczek i grzebienia, przy użyciu prototypu enerdowskiej lokówki.

Jacek Liersch

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.