Baby są jakieś inne


SEANS NA WEEKEND
Przed nami Dzień
Kobiet, dlatego w dzisiejszym „Seansie…” film o kobietach… ale widzianych z
perspektywy mężczyzn, w dodatku dwóch, specyficznych. Sam tytuł filmu zdradza
ich stosunek do przedstawicielek płci pięknej – „Baby są jakieś inne”.
Mamy tu do czynienia z kinem drogi, gdyż prawie cały film to
dialog między kierowcą samochodu i jego pasażerem. Wyjątkiem jest np. scena
rozgrywająca się na stacji benzynowej. Akcji tu niewiele.
Fabuła
W przypadku „Baby są jakieś inne” trudno o streszczenie
fabuły, bowiem jest to film gadany. Przez półtorej godziny, czyli przez prawie
cały film, dwóch „prawdziwych facetów” – Adaś Miauczyński i Pucio, których
połączyła ekscytująca nocna wyprawa – dla zabicia czasu dyskutuje o kobietach,
ich wadach i różnicach między płciami, widzianymi z ich perspektywy.
Pucio podaje przykłady z życia wzięte, a Miauczyński opatruje
je zazwyczaj podręcznikowym komentarzem. W kilku miejscach reżyser nieśmiało
sugeruje, że obaj bohaterowie są w rzeczywistości jedną i tą samą osobą, która
prowadzi wewnętrzny dialog. Pucio mógłby w nim reprezentować serce i lędźwie,
zaś Miauczyński – rozum. Obaj są sfrustrowani, czują się niepotrzebni oraz
nieszczęśliwi, gdyż kobiety zawłaszczyły rzekomo ich atrybuty męskości,
poniżyły, a w dodatku ograniczyły kontakt z potomkami.
Kadr z filmu

Film „Baby są jakieś inne” trwa 90 minut. Scenariusz i
reżyseria są dziełem Marka Koterskiego. Zdjęcia kręcono od 9 września do 22
października 2010 r. w Łodzi i w okolicach Warszawy. Premiera obrazu odbyła się
14 października 2011 roku.
Obsada
Adam Woronowicz jako Adam Miauczyński
Robert Więckiewicz jako Pucio
Małgorzata Bogdańska jako „jakieś inne baby”
Michał Koterski jako kasjer – Irokez
 

Kadr z filmu

Ciekawostki produkcyjne
Na plakacie filmowym w roli scenarzysty został podany
fikcyjny Adam Miauczyński. Faktycznym scenarzystą jest oczywiście Marek
Koterski. Reżyser utożsamił się z głównym bohaterem, by zaznaczyć, że
Miauczyński jest jednym z nas, przeciętnym Polakiem, którego los kształtuje życie
w polskiej rzeczywistości.
Większość zdjęć została nakręcona na greenboksie. Natomiast
przesuwające się za szybami samochodu krajobrazy, mijane pojazdy czy refleksy
świateł latarni dodano w postprodukcji. Dzięki połączeniu z dynamiczną pracą
kamery, udało się z materiału niefilmowego stworzyć kino w czystej postaci.
 

Kadr z filmu

W „Baby są jakieś inne” reżyser Marek Koterski powraca do
tematu relacji damsko-męskich, który pojawiał się chociażby we wcześniejszym
filmie o Miauczyńskim „Nic śmiesznego”. Otrzymujemy tu niepoprawną politycznie
zabawę damsko-męskimi stereotypami.
– To odgryzanie się
mężczyzn, wyraźnie słabszych i przegranych – zagonionych pod ścianę, w
narożnik, do kąta. Gadają na baby krytycznie, sarkastycznie, agresywnie,
oskarżająco, żarliwie

– twierdzi Koterski.
Po przedarciu się przez wulgaryzmy i seksistowskie odzywki,
docieramy do sedna filmu, czyli wiwisekcji męskości, a nie ujadania na
piękniejszą płeć. Ponownie kobiety stały się u Koterskiego katalizatorem,
pretekstem do wywlekania na światło dzienne frustracje współczesnych samców.
Oglądamy tu jednostki absolutnie przez kobiety zdominowane, żyjące w świecie, w
którym panie dominują w każdym aspekcie. Mimo to bohaterowie filmu życia sobie
bez nich nie wyobrażają.
 

Kadr z filmu

Odbiór teorii głoszonych przez bohaterów, jak i całego filmu,
zależy od tego jak bardzo utożsamiamy z głównymi bohaterami. Natomiast osoby
szczęśliwie zakochane potraktują film jako dowcipną, troszkę podkoloryzowaną
ciekawostkę o kobietach, wypunktowanie ich wad i niedoskonałości.
W „Baby są jakieś inne” Woronowicz i Więckiewicz swobodnie
zagrali swoje role. Dialogi wypowiadali bez wysiłku i zachowaniem konwencji –
albo z pełną powagą i skupieniem, albo pełne emocji i wulgaryzmu. Wypowiedzi
pozornie są chaotyczne, zawierają błędy stylistyczne, powtórzenia czy błędy gramatyczne.
Fani poprzednich filmów Koterskiego nie będą zawiedzeni.
„Baby są jakieś inne” to film świetnie zrobiony. Dobre
wrażenia potęguje nocna sceneria i mrok panujący w pojeździe oraz dobrze
dobrana muzyka. Niniejszy scenariusz idealnie sprawdziłby się również na
teatralnych deskach.
 

Kadr z filmu

Jeśli ktoś ma ochotę pośmiać się ze stereotypów dotyczących
relacji damsko-męskich, to powinien wybrać się na nocną przejażdżkę razem z
bohaterami filmu „Baby są jakieś inne”.
Michał Sobkowiak

Możliwość komentowania jest wyłączona.