SEANS NA WEEKEND

 

Korzystając z długiego weekendu reaktywujemy nasz kącik „Seans na weekend”, by zaproponować Czytelnikom obejrzenie filmu „Bohemian Rhapsody”, o ile jeszcze tego nie zrobili. Warto również wrócić do tego tytułu, jeśli widziało się go w kinie, gdyż od kilku tygodni dostępny jest na płytach DVD i Bluray.

 Chyba każdy słyszał o zespole Queen i jego charyzmatycznym wokaliście Freddie’m Mercurym. Dzięki oryginalnemu brzmieniu grupa stała się jednym z najpopularniejszych zespołów w historii muzyki.

 Już czołówka studia 20th Century Fox i zamiana charakterystycznych fanfar na brzmienie gitary Briana Maya zwiastuje niezwykłą rzecz, pełną genialnej muzyki. I faktycznie – otrzymujemy porywającą opowieść o zespole Queen, jego muzyce, a przede wszystkim o niezwykłym wokaliście Freddie’m Mercurym.

Kadr z filmu

Fabuła

W „Bohemian Rhapsody” mamy przegląd najważniejszych wydarzeń w historii zespołu od czasu poznania się Briana Maya i Rogera Tylora z charyzmatycznym wokalistą. Śledzimy karierę grupy Queen, która dzięki ikonicznym utworom i rewolucyjnemu brzmieniu wspięła się na szczyty popularności – wydanie debiutanckiej płyty, pierwszy występ dla BBC w programie „Top of the Pops”, czy też nagrywanie przełomowego utworu „Bohemian Rhapsody”.

W międzyczasie widzimy jak rozpoczęła się i jak ewoluowała zmiana orientacji seksualnej Freddiego Mercury’ego. Toksyczny związek z Paulem Prenterem i skandalizujący styl życia wokalisty postawiły pod znakiem zapytania dalszą przyszłość Queen. Choroba głównego bohatera jest kolejnym punktem zwrotnym, po którym następuje powrót do zespołu.

Film kończy triumfalny koncert Queen na rzecz głodujących w Etiopii w ramach akcji Live Aid z 13 lipca 1985 roku. Występ ten wszedł na trwałe do historii muzyki rockowej i po dziś dzień stanowi źródło inspiracji dla wielbicieli muzyki na całym świecie. Nadmienię, iż twórców niniejszego filmu koncert zorganizowany przez Boba Geldofa zainspirował do nagrania rekonstrukcji występu Queen sprzed ponad 30 lat. Wierność kopii najlepiej porównać z zapisem oryginalnego występu – dostępnym np. na YouTube.

Kadr z filmu

Film „Bohemian Rhapsody” trwa 134 minuty i został wyreżyserowany przez Bryana Singera. Jednak Singer nie zdążył go dokończyć, gdyż został zwolniony ze stanowiska reżysera, ponieważ zbyt często był nieobecny na planie filmowym. Zdjęcia do filmu zostały zrealizowane w Londynie i Weybridge (Anglia, Wielka Brytania). Premiera obrazu odbyła się 24 października 2018 roku. Na ekrany polskich kin produkcja trafiła 2 listopada.

 

Obsada

Rami Malek jako Freddie Mercury

Lucy Boynton jako Mary Austin

Gwilym Lee jako Brian May

Ben Hardy jako Roger Taylor

Joseph Mazzello jako John Deacon

Aidan Gillen jako John Reid

Allen Leech jako Paul Prenter

Tom Hollander jako Jim Beach

Kadr z filmu

Rolę Freddiego Mercury’ego pierwotnie miał zagrać Sacha Baron Cohen. Jednak zrezygnował z udziału w filmie z powodu sprzecznych wizji z członkami Queen. Brian May sprzeciwił się pomysłowi, by film ograniczał się jedynie do biografii Freddiego Mercury’ego i chciał, aby przedstawione zostały także losy zespołu po śmierci wokalisty. Czego i tak nie uczyniono.

 

Killer Queen

„Bohemian Rhapsody” przypomina filmy o komiksowych herosach. Być może jest to wynikiem zaangażowania jako reżysera Singera, który należy do ojców sukcesu współczesnych widowisk komiksowych. Tu również mamy podział na dobrych bohaterów (zespół Queen) i złoczyńców (Paul Prenter). W modzie jest moralna niejednoznaczność bohaterów, dlatego Freddie Mercury ma słabość do bycia uwielbianym przez cały świat. Natomiast czarny charakter został pchnięty na drogę zła przez smutny splot okoliczności (nieodwzajemniona miłość).

Do dzieł o superbohaterach nawiązuje również struktura fabuły. Na początku Freddie Mercury pracuje jako bagażowy na lotnisku. Swoją moc – hipnotycznego showmana – ujawnia dopiero podczas spotkania z członkami rozpadającego się zespołu. W drugiej części widowiska atakuje złoczyńca, który oplótł sobie wokół palca Freddiego. Twórcy filmu zrobili z Paula Prentera łotra odpowiedzialnego za całe zło w życiu piosenkarza. Jednak dobro wygrywa i w finale następuje triumfalny powrót bohaterów. To właśnie tłumaczy zakończenie akcji filmu w takim, a nie innym momencie.

 

Show Must Go On

Język kina rządzi się swoimi prawami, nawet jeśli oglądamy film oparty na faktach. To samo dotyczy „Bohemian Rhapsody”, które jest filmem rozrywkowym, a przede wszystkim komercyjnym, czyli musi się dobrze sprzedać. Dlatego nie oglądamy dokumentu biograficznego o zespole Queen, a produkcję nawiązującą do jego historii, a zwłaszcza „chwytliwych” momentów z życia Mercury’ego. Osoby znające biografię Queen mogą się rozczarować już po 15 minutach seansu. Z filmu dowiadujemy się, że Freddie poznał Rogera i Briana przy samochodzie po koncercie Smile, po którym zespół opuścił Tim Stafell. W rzeczywistości znali się oni już trochę wcześniej i to właśnie Stafell rekomendował na swoje miejsce Bulsarę (właściwe nazwisko Mercury’ego). Co więcej, po nagraniu płyty „A Night at the Opera” akcja szybko przeskakuje do roku 1980 i kilka ważnych płyt grupy Queen zostaje pominiętych (nagranie „We Will Rock You” pojawi się później). Jednakże skoki w chronologii i niewielkie zmiany faktów nie psują całości filmu, który nie jest typową biografią.

Cieszy za to fakt, iż twórcy nie stawiają na idealizm, nie tworzą filmowej laurki. Mają odwagę przedstawić trudniejsze chwile w zespole – między muzykami często iskrzy; samotność Freddiego, porzucenie kapeli i otoczenie fałszywych przyjaciół (w erze przesadnej poprawności politycznej ukazanie niewygodnych faktów na ekranie uchodzi za gest odwagi). W „Bohemian Rhapsody” pojawiły się również sceny, które nie mają potwierdzenia w oficjalnych biografiach zespołu, a wnoszą dużo do opowiadanej historii. Scena, w której Freddie dowiaduje się, że ma AIDS jest wzruszająca, a „Who Wants to Live Forever” jest dla niej idealnym tłem. Dodatkowo w filmie mamy sporą dawkę humoru np. żarty członków zespołu z mangamentu i z samych siebie np. scena przy ocenie piosenki „I’m in Love with My Car”.

Koncert Live AID odwzorowany jest niemal idealnie. Na tym film się kończy. Niestety nie zobrazowano ostatnich 5 pięć lat z życia Freddiego. Nie opisano jego zmagań z chorobą, pracy pomimo bólu na planie teledysków z płyty „Innuendo”. Koniec filmu, napisy, muzyka i… wszyscy siedzą dalej i czekają… może jeszcze zaśpiewa, może jeszcze go usłyszymy… Magia. I przy napisach końcowych słyszymy „Show Must Go On”. Tak, przedstawienie musi trwać, a Queen jest wieczny.

Kadr z filmu

Rami Malek świetnie się spisał w roli Freddiego Mercury’ego. Chociaż trudno jest zagrać legendę rocka, uważam, iż Malek podołał temu (na tyle na ile jest to możliwe, gdyż Freddie pozostanie niepowtarzalny). Nad zbyt uwidoczniony przodozgryz wokalisty dodaje postaci dodatkowego uroku i indywidualizmu. Należy oczywiście wybaczyć, że w większości przypadków zastosowano playback z oryginalnym głosem wokalisty, ale tak jak Mercury nie zaśpiewa nikt. W tym miejscu należy pochwalić osoby odpowiedzialne za casting. Aktorzy grający muzyków są bardzo podobni do prawdziwych członków zespołu. Na szczególną uwagę zasłużył Gwilym Lee, grający Briana May’a. W niektórych ujęciach wygląda niemal jak klon.

Kadr z filmu

Podsumowując, film nie jest idealny i nie jest biografią Queen. Od tego są filmy dokumentalne o zespole czy Freddie’m Mercurym. „Bohemian Rhapsody” jest wizją artystyczną opartą na faktach, przypuszczeniach i symbolach. Jest to wizja udana i wzruszająca. Większość fanów grupy Queen powinna wyjść z kina zadowolona. Jednak w dużej mierze nie jest to zasługa reżysera, scenarzystów czy aktorów, a samej muzyki. W „Bohemian Rhapsody” wykorzystano wiele przebojów zespołu i to właśnie one wzbudzają zachwyt, wywołują łzy i uśmiech na twarzy. Film udowadnia, że pomimo upływu lat, geniusz artystyczny zespołu wciąż trafia do odbiorców.

Michał Sobkowiak