Imię róży

SEANS NA WEEKEND

 

Listopad to najbardziej mroczny miesiąc. W podobnym nastroju utrzymana jest historia, której poświęcamy dziesiejszy „Seans…”, to ekranizacja powieści Umberto Ecco „Imię róży”.

Średniowiecze to najczarniejszy okres w historii kościoła. Inkwizycja i walka z innowiercami osiągnęły najwyższy poziom.

 

Fabuła

Akcja dzieje się w 1327 roku w oderwanym od świata górskim klasztorze benedyktynów. Do opactwa przybywa angielski franciszkanin William z Baskerville ze swym sekretarzem i uczniem, nowicjuszem benedyktyńskim Adsem z Melku.

Wkrótce w klasztorze ma odbyć się debata pomiędzy grupą franciszkanów a wysłannikami papieża na temat ubóstwa Jezusa. Tymczasem w tajemniczych okolicznościach kończy życie młody mnich, a wśród braci wybucha panika przed nadchodzącą apokalipsą. Opat, znając zdolności detektywistyczne brata Williama, prosi go o wyjaśnienie tej niepokojącej zakonników sprawy.

Gdy William rozpoczyna śledztwo, okazuje się, że musi wyjaśnić nie jedną, ale serię tajemniczych śmierci. Franciszkanin sądzi, że zabójstwa związane są z biblioteką opactwa, a morderca znajduje się w klasztorze. Jednak nie ma żadnych dowodów, a poszlaki są bardzo nikłe. Tymczasem do klasztoru przybywa delegacja papieska, która sprawę tych morderstw bierze w swoje ręce.

Kadr z filmu

Film w oryginale zatytułowany jest „Der Name der Rose” i trwa 130 minut. Obraz wyreżyserował Jean-Jacques Annaud. Scenariusz powstał na podstawie powieści Umberto Eco „Imię róży”. Zdjęcia kręcono przez 14 tygodni w Rzymie, Calascio, L’Aquili (Włochy), Eltville am Rhein i górach Taunus (RFN, obecnie Niemcy). Premiera filmu odbyła się 24 września 1986 roku, a na ekrany polskich kin obraz trafił 31 grudnia 1986.

 

Obsada

Sean Connery jako William z Baskerville

Christian Slater jako Adso z Melku

Helmut Qualtinger jako Remigio de Varagine

Michael Lonsdale jako Opat

Volker Prechtel jako Brat Malachiasz

Feodor Chaliapin Jr. jako Czcigodny Jorge

William Hickey jako Ubertino de Casale

Michael Habeck jako Brat Berengar

Kadr z filmu

Do roli Williama z Baskerville rozpatrywani byli m.in. Michael Caine, Richard Harris, Ian McKellen, Roy Scheider, Jack Nicholson, Paul Newman, Marlon Brando, Robert De Niro, Donald Sutherland, Max von Sydow czy Frederic Forrest.

 

Błędy i ciekawostki produkcyjne

Chociaż akcja w „Imię róży” dzieje się w XIV w., czyli w średniowieczu, gdy rozkwitał styl gotycki, to rzeźba Madonny, do której modli się w opactwie podczas inkwizycji Adso, jest późnorenesansowa, a może już nawet barokowa.

W czasie przerw w kręceniu Sean Connery zakładał, okulary, żeby muc czytać scenariusz. W niektórych scenach bardzo wyraźnie widać odciski od tych okularów na jego skroniach.

W scenie ostatniej autopsji „zwłoki” mrugają powiekami.

Brat William odkrywa niewidzialny atrament (z soku z cytryny) trzymając pergamin nad płomieniem świecy. Po chwili powtarza tę samą czynność, tyle, że na oczach opata. Nie jest to jednak możliwe, gdyż atrament z soku z cytryny nie zamienia się drugi raz w niewidzialną postać, gdyż cukier w nim zawarty się zwęgla.

Tajne drzwi zostały zespawane współczesną techniką spawania, nieznaną w okresie średniowiecza.

W scenie, w której mnisi udają się na egzekucję skazańców, widoczny jest brat Berengar, który wtedy już nie żył.

William wchodząc po raz pierwszy do opactwa, przechodzi obok kowala obrabiającego metal na zimno. Taka czynność jest bezużyteczna, gdyż metal obrabia się na ciepło.

W niektórych scenach filmu widać swobodę we wchodzeniu do pomieszczenia innego mnicha. W rzeczywistości w średniowieczu takie wejście bez zezwolenia było zabronione, nawet pod karą ekskomuniki.

Kiedy William i Adso udają się nocą do biblioteki, w scenach zewnętrznych można zauważyć, że jest dzień.

W filmie „zagrały” wnętrza XII-wiecznego klasztoru Cystersów w Eberbach oraz specjalnie wybudowany romański kościół z 70-metrową wieżą (prawie cały z kamienia). Wnętrze biblioteki zbudowano w studio Cinecitta.

Helmut Qualtinger występujący w roli brata Remigiusza był poważnie chory i zmarł kilka godzin po nakręceniu swojego ostatniego ujęcia.

Kadr z filmu

Scenariusz filmu był wielokrotnie zmieniany. Zaakceptowano dopiero jego 15 wersję.

Reżyser kazał aktorom zachowywać się podobnie jak średniowieczni mieszkańcy Europy. Nawet rozkapryszony Sean Connery w czasie mrozu nosił sandały oraz 15-kilogramowy habit.

Gdy Christian Slater występował w scenie erotycznej miał zaledwie 17 lat, natomiast partnerująca mu aktorka Valentina Vargas 22 lata.

Postać ślepego hiszpańskiego mnicha, Jorge de Burgos, wzorowana była na argentyńskiego pisarza Jorge Luisa Borgesa, którego Eco bardzo nie lubił jako człowieka.

Ron Perlman do roli Salvatore miał dorabiany wielki nos oraz protezę na zęby, dzięki której jego prawdziwe uzębienie było ukryte.

William z Baskerville w bibliotece wspomina autora jednej z ksiąg – Umberto z Bolonii. Jest to nawiązanie do wykładowcy Uniwersytetu w Bolonii, a przy okazji autora powieści „Imię róży” – Umberto Eco.

Inspiracją dla scenografa Dante Ferretti do zbudowania labiryntu były książki dostarczone przez Umberto Eco – o schodach holenderskiego grafika Eschera i o więzieniach Piranesiego.

W czasie kręcenia sceny pożaru w bibliotece Sean Connery naprawdę się zapalił i dzięki szybkiej reakcji reżysera Jeana-Jacquesa Annauda aktor uniknął poważniejszych obrażeń.

Niemiecka policja pilnowała przed kradzieżą ksiąg i rękopisów wykonanych na potrzeby filmu. Jednak mimo zastosowania takich środków bezpieczeństwa skradziono kluczową stronę z biurka nieobecnego mnicha. Odtworzenie brakującej kopii zajęło rok i zdjęcia z jej wykorzystaniem zrealizowano dwa tygodnie przed premierą filmu. Również wykonanie innych stron rękopisów i ksiąg wykorzystanych w filmie zajmowało od sześciu miesięcy do roku.

Dla potrzeb filmu trzeba było przemalować świnie na kolor czarny, ponieważ średniowieczna trzoda nie miała różowej skóry, a nie było czasu na szukanie innych odmian.

Kadr z filmu

Wiele jest filmów o niepowtarzalnym klimacie, ale „Imię róży” jest wśród nich chyba najwybitniejszym. Fabuła przenosi nas do średniowiecza, czyli okresu najbardziej religijnego – to wtedy Bóg i Kościół byli największymi autorytetami. Wtedy też zapadały najbardziej bezwzględne wyroki za herezję. Paradoks w historii Kościoła. Omawiane dzieło idealnie odzwierciedla te mroczne dzieje.

Już od pierwszych ujęć widzowie wprowadzeni zostają w atmosferę średniowiecza. Dużą rolę odgrywają tu średniowieczne ubiory duchownych, a sceneria jest mroczna i ponura. W taki nastrój idealnie wpisuje się muzyka, która dopełnia mistycyzm dzieła. Największe wrażenie robią „Chorały Gregoriańskie” śpiewane przez chór zakonu.

Bardzo dobrze należy ocenić sposób, w jaki została zekranizowana słynna książka Umberto Eco. Powieść podzielona jest na dni, a nawet pory dnia, takie jak jutrznia czy tercja, podczas których mnisi odmawiają określone modlitwy lub wykonują pewne zadania (m.in. przepisywanie ksiąg przy świecy, w ciemnej bibliotece; odprawianie nabożeństw). W filmie ukazane jest to za pomocą wyraźnych granic między kolejnymi dniami.

Niniejsza ekranizacja ukazuje również mroczne strony Kościoła, takie jak spory pomiędzy braćmi, rozpusta wśród zakonników czy w końcu inkwizycja. Wysoka pozycja kościoła nie może być zachwiana, a umacniana jest najgorszymi metodami. Karani są zazwyczaj niewinni, którym pod byle pretekstem zarzuca się herezję, bez względu na to, czy naprawdę mają coś na sumieniu, czy nie.

Omawiając „Imię róży” należy wyróżnić wspaniałe ujęcia oraz kostiumy, dzięki którym mamy wrażenie, jakbyśmy przenieśli się do czasów średniowiecznych. Ponadto twórcy postarali się dokładnie oddać realia XIV-wiecznego klasztoru, ukazać złożone a zarazem monotonne życie mnichów.

Kolejnym atutem filmu jest gra aktorska. Chyba nikt nie wyobraża sobie lepszego duetu niż Connery i Slater – którzy są jakby stworzeni do swoich ról. Sean Connery idealnie zagrał postać Williama z Baskerville. Jest to postać inteligentna, dociekliwa, która zrobi wszystko, aby osiągnąć postawiony sobie cel. Dobrze zaprezentował się również młody Christian Slater, który gra Adso z Melku. Młody mnich chce lepiej poznać uroki życia w zakonie, lecz gdy dostrzega, że niektóre wyroki wydawane są niesłusznie, walczy z dręczącymi go wątpliwościami odnośnie prawości Kościoła.

Kadr z filmu

 

„Imię róży” można z czystym sumieniem określić mianem dzieła. Dzięki niezwykłej realizacji, niepowtarzalnemu klimatowi oraz niebanalnej fabule, film stał się klasykiem kinematografii.

Michał Sobkowiak

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.