Myślę, że największe burze już za nami – wywiad z Grzegorzem Stróżniakiem


Po długiej przerwie zespół Lombard wystąpił w swoim mieście, Poznaniu. Między
innymi o tym koncercie oraz o planach muzyków rozmawiam z liderem grupy
Grzegorzem Stróżniakiem.
 

Fot. Michał Sobkowiak

Michał Sobkowiak: Co tam Panie w Lombardzie słychać? Jakie macie plany
koncertowe i wydawnicze na najbliższe miesiące?
Grzegorz Stróżniak: Zespół
Lombard od wielu lat koncertuje intensywnie, realizując kolejne muzyczne
projekty i marzenia. Do naszych corocznych letnich Lombard Show z multimediami,
dołączyliśmy spektakl multimedialny „W hołdzie Solidarności – drogi do
wolności”, Lombard Swing „Muzyka bez granic” z towarzyszeniem CoOperate
Orchestra i Big Bandu Jana Zeylanda, oraz akustyczne Smoth Jazzowe, korzystając
z tego, że muzycy, z którymi współpracujemy już od 10 lat, świetnie poruszają
się we wszystkich muzycznych gatunkach, choć rock i jazz jest nam wszystkim
najbliższy.
Zespół Lombard rozpoczął 36. rok istnienia. Obecny skład jest najdłużej
funkcjonującym. Jak Wy to robicie, że Wam się jeszcze chce? Skąd bierzecie
motywację, natchnienie?
Po 36 latach pracy z Lombardem,
przeżyłem wiele upadków i wzlotów, rozstań, powrotów… Myślę, że największe
burze już za nami. Przeboje, które skomponowałem dla zespołu Lombard i
piosenki, które wciąż komponuję dają mi możliwość bycia artystą niezależnym.
Współpraca z Martą Cugier otworzyła nowy rozdział historii zespołu Lombard,
gdyż mentalnie Marta różni się od swoich poprzedniczek. Obydwoje nie mamy
parcia na szkło, czy bycia w centrum celebryckiego świata w Warszawie,
najważniejsza jest dla nas muzyka i razem od prawie 20 lat jesteśmy
producentami wszystkich płyt zespołu Lombard, projektów koncertowych,
muzycznych ekstrawagancji. Muzyka, Lombard jest dla nas najważniejszy. To połączyło
nas nie tylko zawodowo, ale również prywatnie.
Ty i Marta liderujecie grupie. Pozostali muzycy pozostają trochę w Waszym
cieniu. Może zatem opowiesz coś więcej na ich temat?
Muzycy Lombard’u są znakomitymi,
wszechstronnymi, wykształconymi instrumentalistami. Granie jest ich wielką
pasją. Poza Lombardem grają w wielu projektach muzycznych w różnej stylistyce.
Na co dzień Mirek Kamiński – perkusja i Michał Guma Kwapisz – bas uczą w Szkole
Muzycznej przy ulicy Głogowskiej. Obaj mieszkają w Poznaniu. Daniel Gola
Patalas pochodzi ze Zbąszynia, mieszka w Buczu koło Leszna, gdzie z powodzeniem
prowadzi własną działalność gospodarczą. To powoduje, że są również artystami
niezależnymi, a granie z Lombardem nie jest ich być albo nie być. Gramy bo się
szanujemy i dobrze nam razem. Sprawdziliśmy się w najtrudniejszych sytuacjach,
czego nie mogę powiedzieć o dawnych muzykach Lombard’u. Zdarza się, że
wyjeżdżamy wraz z rodzinami na wspólne wakacje. Co roku organizujemy zespołowe
urodziny. To zawsze mnóstwo śmiechu i zabawy, bo obecni muzycy zespołu Lombard
mają też wielkie poczucie humoru. Zespół Lombard w swojej historii nie istniał
w równie zgranej paczce przyjaciół. Zwyczajem naszego zespołu jest to, że
dziękujemy sobie po każdym koncercie za wspólne granie.
Lombard to nie tylko muzycy. Często zapomina się o tych wszystkich,
którzy pozostają za kulisami. Opowiedz trochę o Waszej ekipie technicznej.
To prawda. Ekipę realizatorów mamy
z pierwszej półki. Realizator dźwięku Mirek Wdowczyk posiada własne studio
nagrań Sound Temple w Rokietnicy pod Poznaniem. To jeden z najlepszych,
wszechstronnych realizatorów w Polsce. Mirek jest naszym przyjacielem, nie
szczędzi pochwał, ale i słów krytyki. Po koncertach przeprowadzamy wiele
profesjonalnych rozmów, które sprawiają, że koncerty zespołu Lombard są coraz
lepsze. Mirek jest również realizatorem naszych płyt: „W hołdzie Solidarności –
drogi do wolności”, „ShowTime” i „Swing”. Realizator sceny Łukasz Migdalski to
nie tylko znakomity muzyk, kompozytor i aranżer. Migdał jest liderem zespołu
Sonus Vena, w którym wraz ze swoją piękną żoną Agatą, wykształconą sopranistką,
łączą rockowe granie z klasycznym operowym wokalem. Migdał posiada własne
studio nagrań Migdał Mobile Studio. Na scenie jest też naszą „budką suflera”.
Kiedy naprawdę jesteśmy zdenerwowani przez odsłuch potrafi powiedzieć nam takie
słowa, że od razu zbieramy się w sobie. To przyjaciel, na którego zawsze można
liczyć. Nasz realizator sceny Łukasz Jarmuziewicz to gwiazda realizacji
świateł. Łukasz realizuje największe trasy koncertowe w Polsce, ale Lombard
jest dla niego zawsze priorytetem, bo u nas jest przyjacielska atmosfera.
Potrafi z niewielkiej ilości świateł wyczarować bajkę. Wspaniałe jest to, że
nasi współpracownicy kochają to co robią. Razem pracujemy nad kształtem każdego
koncertu, scenografią, dostosowując się do możliwości technicznych.
Podczas wywiadu w Radiu Merkury mówiłeś, że myślisz o płycie bardziej
elektronicznej. Czyżby miało to być coś na wzór „Szarej maści”?
Taka płyta wciąż chodzi mi po
głowie, również dlatego, że mój syn Jakub – DJ Jacobe, jest DJ’em. Myślimy o
takim objechanym projekcie, ale na razie kończymy z Martą budowę pracowni
muzycznej, w której będę miał możliwość wystawienia całego instrumentarium. Nie
będzie litości, pomysłów jest wiele.
Niedawno (30 kwietnia 2017r.) odbył się Wasz koncert w Teatrze Wielkim w
Poznaniu. Było to niesamowite przeżycie dla nas widzów, ale było widać, że
również dla Was. Jak wspominacie ten koncert?
Trudno gra się w domu. Poznań przez
ostatnie lata nie był dla nas łaskawy z różnych powodów. Na antenie Radia
Merkury – Radia Poznań Lombard zaistniał dopiero po zmianach przeprowadzonych w
radio przez Pana Filipa Rdesińskiego i dzięki Arkowi Kozłowskiemu, dla których
ważna jest dobra muzyka, a nie jakieś prywatne układziki. Koncert był dla nas
wielkim przeżyciem. Nie zawiodła rodzina, przyjaciele, fani. Granie z CoOperate
Orchestra i Big Bandem Jana Zeylnada, składającym się ze wspaniałych
poznańskich muzyków, to dla nas zawsze wielkie muzyczne przeżycie. Ciężko
pracowaliśmy na to by koncert w Poznaniu mógł się odbyć. Efekt przerósł nasze
oczekiwania, a szpaler ściskających nasz gości z kwiatami, prezentami to były
chwile, których nigdy nie zapomnimy. Nie poradzilibyśmy sobie również bez
wsparcia sponsorów i patronów koncertu, którym za wszelką pomoc serdecznie
dziękujemy.
Świetną pamiątką z tego koncertu byłoby DVD. Wiem, że rejestrowaliście
go. Jest szansa, że ten materiał trafi w ręce fanów?
Oczywiście jest wielka szansa na
to, że materiał ukaże się na DVD. Dźwięk jest w trakcie realizacji w studio
Mirka Wdowczyka. Muszę wspomnieć, że grafiki koncertu opracowała Marta Cugier,
która od jakiegoś czasu zajmuje się również montażem video. Do tej pory
realizowała jednak małe kilkuminutowe formy. Zobaczymy jak poradzi sobie z
ogromem zarejestrowanego materiału. Zdecydowanie Marta ma za dużo talentów. 😉
Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji wszystkich planów.
Michał Sobkowiak

Możliwość komentowania jest wyłączona.