Jutro nie umiera nigdy


SEANS NA WEEKEND
Pierce Brosnan po raz
drugi wciela się w rolę agenta 007. „Jutro nie umiera nigdy” to pierwszy obraz
z trzech w serii o Bondzie, gdzie efekty specjalne stały się ważniejsze od
fabuły.
Kto ma media, ten ma władzę. Z takiego założenia wychodzi
główny antagonista Bonda. Jednak, gdy na swojej drodze spotyka 007, to nawet
media nie pomogą w zdobyciu władzy nad światem.
Fabuła
Po spektakularnej akcji na targu bronią dla terrorystów, Bond
znika w przestworzach, zostawiając za sobą chmurę ognia. W tym czasie potentat
medialny Eliot Carver zaczyna realizować swoje plany, których celem jest
skłócenie najpotężniejszych mocarstw współczesnego świata. W tym celu wysyła
sygnał, który zakłóca prace urządzeń nawigacyjnych na brytyjskim niszczycielu HMS
Devonshire, w wyniku czego okręt ten narusza chińskie wody terytorialne i
zostaje zatopiony przez niewidzialną dla radaru łódź należącą do Carvera. Chce
on w ten sposób zwalić winę na Chiny.
Zadaniem Bonda ma być odnowienie relacji z żoną Carvera Paris
oraz wyciągnięcie od niej informacji. Narażając życie kobiety, 007 wykonuje
pomyślnie swe zadanie i wykrada koder nawigacji z biura należącego do koncernu
Carvera w Hamburgu.
Następnie akcja przenosi się do Saigonu, gdzie Bond jednoczy
siły z agentką chińskiego wywiadu Wei Lin. Wspólnie demaskują zbrodniczą
działalność Carvera. Do ostatecznego starcia pary agentów z przeważającymi
siłami wroga dochodzi na wspomnianej wcześniej „niewidzialnej” łodzi.
 

Kadr z filmu

Film w oryginale zatytułowany jest „Tomorrow Never Dies” i
trwa 119 minut. Obraz wyreżyserował Roger Spottiswoode, a muzykę napisał David
Arnold. Zdjęcia do filmu kręcono od 1 kwietnia do 5 września 1997 roku w
Londynie, Oksfordzie, Stoke Poges, Iver Heath, Frogmore, Portsmouth, Feltham, Plymouth,
St Albans, Buckingham, Watford, na lotniskach RAF Mildenhall i RAF Lakenheath,
Kanale La Manche (Anglia, Wielka Brytania), w Hamburgu (Niemcy), Paryżu,
Bajonnie, na przełęczy Col de Peyresourde (Francja), w Rosarito (Meksyk), na
Florydzie (USA), w Bangkoku (ekranowy Sajgon), na wyspach Phuket i Khao Phing
Kan (Tajlandia). Premiera „Jutro nie umiera nigdy” odbyła się 12 grudnia 1997r.
Na ekrany polskich kin produkcja trafiła 16 stycznia 1998.
Obsada
Pierce Brosnan jako James Bond
Jonathan
Pryce jako Elliot Carver
Michelle Yeoh
jako Wai Lin
Teri Hatcher
jako Paris Carver
Ricky Jay
jako Henry Gupta
Götz Otto
jako Stamper
Joe Don Baker
jako Wade
Vincent
Schiavelli jako Dr Kaufman
 

Kadr z filmu

Głównego
antagonistę Elliota Carvera miał początkowo zagrać Anthony Hopkins.
Monica Bellucci miała za zadanie nagrać kwestie Paris Carver.
Sela Ward chciała zagrać dziewczynę Bonda, lecz reżyser
stwierdził, iż jest na to za stara (miała wówczas 39 lat). Ostatecznie w postać
wcieliła się Teri Hatcher.
Błędy i ciekawostki produkcyjne
Samolot, którym leci Bond w pierwszej scenie to L-39 FENIX
(znany też jako Albatros) z Czechosłowacji, a nie myśliwiec MIG.
Natomiast w ostatniej scenie, kiedy HMS Bedford szuka Bonda i
Wai Lin głos przez głośnik mówi: „This is the HMS Bedford…”. W rzeczywistości
Królewska Marynarka Wojenna przedstawia się: „HMS Bedford”, „the Bedford” lub „Bedford”,
ale nigdy „the HMS Bedford”.
Gdy Bond wyskakuje z samolotu, w zależności od ujęcia można
zauważyć różne sposoby ułożenia spadochronu i butli z tlenem.
 

Kadr z filmu

Samoloty F-15, które rzekomo stacjonują w bazie USA na Morzu
Południowochińskim, mają oznaczenie „LN” na ogonach. Wynika to z faktu, że w
rzeczywistości należą do bazy RAF Lakenheath w Wielkiej Brytanii, w której
kręcono powyższą scenę.

W trakcie realizacji zdjęć, zniszczono 15 samochodów BMW 750.
Michelle Yeoh w prawie wszystkich numerach kaskaderskich
występowała sama, bez wsparcia dublerów.
Film został dedykowany wieloletniemu producentowi filmów o
agencie 007 – Albertowi R. Broccoliemu.
Teri Hatcher w trakcie realizacji filmu była w 3 miesiącu
ciąży. Jednak przyjęła rolę, chcąc spełnić marzenie swego ówczesnego męża –
małżeństwo z dziewczyną Bonda.
W scenie przyjęcia u Carvera, podczas którego spotykają się
Bond i Paris „zagrało” 500 statystów.
Drukarnia, która w filmie drukowała gazetę „Jutro”, w
rzeczywistości drukuje gazety „Daily Telegraph” oraz „Evening Standard”.
 

Kadr z filmu

W „Jutro nie umiera nigdy” Pierce Brosnan po raz drugi wciela
się w rolę 007, a na stołku reżyserskim zasiadł Roger Spottiswoode i trzeba
przyznać, że powstał dobry film, który jednak zwiastował „efektowy” przerost
formy nad treścią, znany z dwóch kolejnych odsłon serii, czyli „Świat to za
mało” oraz „Śmierć nadejdzie jutro”.
Fabuła filmu jest bardzo ciekawa i aktualna, gdyż media są
narzędziem służącym zdobywaniu i utrzymywaniu władzy na świecie oraz do
manipulowania faktami. Film cechuje niesamowite tempo od pierwszej do ostatniej
minuty nie można się na nim nudzić. Rewelacyjny teaser, niecodzienny pościg w
Hamburgu czy pogoń helikoptera za uciekającym Bondem i Wai Lin na motorze – są
to niezwykle ociekające emocjami sceny, które skutecznie podnoszą adrenalinę. W
dodatku film został doskonale nakręcony – świetne zdjęcia, dynamiczny montaż i
dobre efekty pirotechniczne.
Pierce Brosnan po raz drugi dobrze spisał się w roli Jamesa
Bonda. Pojawiają się także opinie, że lepiej zagrał niż w „GoldenEye”, że to
jego najlepsza kreacja w roli 007. Natomiast jego główny antagonista, Jonathan
Pryce aktorsko zdeklasował wszystkich aktorów występujących w filmie – widzimy
oczy przesiąknięte szaleństwem i chęcią manipulowania światem. Jego postać
sprawia pozory niegroźnego, jednak jest przebiegła i niezwykle inteligentna.
David Arnold dobrze zaprezentował się jako następca Johna
Barry’ego. Stworzył doskonałe połączenie stylu klasycznego z nowoczesnością.
Dzięki temu muzyki słucha się z przyjemnością, a jej połączenie z obrazem
potęguje efekt. Piosenkę tytułową zaśpiewała Sheryl Crow. Ta spokojna kompozycja
ma w sobie to coś, dzięki czemu nadal jest chętnie słuchana. Utwór „Surrender”
towarzyszący napisom końcowym jest równie udany i… bardziej bondowski.
 

Kadr z filmu

„Jutro nie umiera nigdy” to przyzwoity film bondowski, który
odniósł większy sukces niż wcześniejsze „GoldenEye”. Jednak zauważalna staje
się tu tendencja do nadmiernego wyeksponowania efektów specjalnych, kosztem
fabuły. Mimo wszystko warto kolejny raz obejrzeć Bonda nr 18.

Michał Sobkowiak
James Bond powróci w filmie „Casino Royale”.

Możliwość komentowania jest wyłączona.