Niepowetowana strata


wzdłuż wybujałej ściany
wieloletnich lasów
wyrastają familijne gniazda
jak grzyby w przeznaczonym sobie czasie
wystrojone w różnobarwne
kapelusze dachówek
zakłócają obraz
wioski pachnącej obornikiem
coraz trudniej dostrzec
przydomową ławeczkę
z gospodarzem witającym
sąsiadów zza między
na leciwych parkanach
nie słychać koguta
piejącego przed świtem
zniknęły gliniane dzbany
między którymi
koty trenowały
poranny slalom
coraz mniej
złotych łanów i kartoflisk
zapewniających
dostatnią zimę
Ucichł tętent kopyt
na rzecz
gęstniejącego
od spalin powietrza
luksusem zabudowane pastwiska
przegoniły Mućki
dające mleko
bez ulepszaczy i konserwantów
od jakiegoś czasu zadaję sobie
jedno jedyne pytanie
– gdzie się podziała wieś
ta nasza
polska – prawdziwa?
Aldona
Latosik
10 V
2015
(c)

Możliwość komentowania jest wyłączona.