Lombard „Śmierć dyskotece”


RARYTASY Z ZAKURZONEJ GRAJĄCEJ
SZAFY
Kilka dni temu w poznańskim Radiu Merkury gościli Marta Cugier i Grzegorz
Stróżniak. Na fali wspomnień naszła mnie potrzeba przypomnienia początków grupy
Lombard. A konkretnie ich pierwszej, choć nie tak do końca, płyty. Był rok 1983,
gdy ukazało się debiutanckie wydawnictwo zatytułowane „Śmierć dyskotece”.
Dwanaście ciekawych kompozycji
autorstwa Grzegorza Stróżniaka, Jacka Skubikowskiego, a także Piotra Zandera i
Piotr Puta. Ci dwaj ostatni skomponowali po jednym utworze na tę płytę. Utwory
tekstami okrasili Jacek Skubikowski, Marek Dutkiewicz, a także Leszek
Pietrowiak i Andrzej Sobczak.
Album rozszedł się w nakładzie 400
tysięcy egzemplarzy, a gdyby moce przerobowe „Polskich Nagrań Muza” były
większe w tamtym okresie to i kolejne tysiące sztuk tej płyty sprzedały by się
znakomicie. Nie mniej i tak ten wynik robi na dzisiejszych odbiorcach ogromne
wrażenie.
Na płycie mamy kilka znanych
przebojów jak choćby „Droga Pani z TV”, „Taniec pingwina na szkle” czy „Diamentowa
kula”. I choć był to album debiutancki, to na półkach sklepowych pojawił się
jako drugi w kolekcji zespołu. Bowiem miesiąc wcześniej ukazał się koncertowy
„Live”. Takie to były czasy, nikt się temu nie dziwił i raczej było można
zaobserwować społeczne zadowolenie z faktu pojawienia się dwóch płyt naraz
uwielbianego wykonawcy.
Album „Śmierć dyskotece” to ciekawy
zapis tego co zespół grał w pierwszym okresie swej działalności. Mając w
składzie dwie ciekawe wokalistki, Wandę Kwietniewską i Małgorzatę Ostrowską
oraz świetnego instrumentalistę, wokalistę i kompozytora Grzegorza Stróżniaka,
Lombard dał słuchaczom ciekawy materiał, który jak pokazał czas, był tylko
wstępem do długiej kariery. Która trwa zresztą do dziś i za którą fani
serdecznie dziękują, skromnie czekając na upragniony ciąg dalszy.
Gwoli historycznej prawdy należy
dodać, że na tej płycie skład zespołu uzupełniali jeszcze Piotr Zander
(gitara), Maurycy Przybyłowicz (gitara basowa) oraz Piotr Chyliński (perkusja).
Dobra, ciekawa płyta. Kawał historii polskiej muzyki.
Jacek Liersch

Możliwość komentowania jest wyłączona.