Kolorowy świat jazzu


Z Dionizy Piątkowskim (*) –
twórcą Ery Jazzu rozmawia Krzysztof Wodniczak
Czym jest dzisiaj Era Jazzu?
Sam pomysł zrodził się gdzieś w
połowie lat dziewięćdziesiątych. Wiedziałem, że ma to być impreza inna niż
wszystkie dotychczasowe, podobne festiwale w Polsce. Przede wszystkim
postawiłem na ekskluzywność i prestiż wydarzeń, a co za tym idzie, na taki
dobór artystów, by ich koncertami przerwać tuzinkowość innych prezentacji. Stąd
też wielu artystów pojawiało się pod szyldem Ery Jazzu po raz pierwszy w Polsce.
I zawsze – co jest już regułą imprezy- na jedynych koncertach w kraju.
Oczywiście, Era Jazzu nie może wyzbyć się możliwości prezentowania wielkich
gwiazd jazzu, ale sam projekt daje mi ogromne możliwości pokazywanie także tych,
których kariery rozgrywają się w Ameryce, Europie, daleko jednak poza naszymi
estradami. Z jednej więc strony wielkie, komercyjne i jazzowo populistyczne
nazwiska jak Diana Krall, Al Di Meola, Wayne Shorter, Herbie Hancock, Jan
Garbarek, Cassandra Wilson, John McLaughlin, Joe Zawinul; z drugiej strony
artyści, którzy – właśnie poprzez koncerty Ery Jazzu – zaistnieli wspaniale w
polskiej świadomość artystycznej. Lista ta jest niezwykle długa, ale jest także
powodem mojej dumy. Przedstawiłem polskiej publiczności takie znamienite
osobowości, jak Patricia Barber, Dianne Reeves, Dee Dee Bridgewater, Marizę, Omara
Sosę, Angelique Kidjo, Abeby Lincoln, cały nurt chicagowskiej New Black Music,
wyśmienitych innowatorów: Carlę Bley, Dino Saluzziego, Davida Murraya…
Nie staram się kreować artysty,
ani jego „celebryckiej” popularności
– ale zapraszać takie osobowości, których koncert pod szyldem Ery Jazzu jest
najdoskonalszą przepustka do kariery i uwielbienia na polskim rynku. Stąd może
większą satysfakcję daje mi realizacja takiego koncertu, gdzie warstwa
artystyczna musi bronić się sama, gdzie enigmatycznie brzmiące nazwisko niekoniecznie
jest gwarancją komercyjnego sukcesu. Ale ogromna radość, gdy już po koncercie
zachwycona publiczność nagradza artystę „standing ovation „To jest – tak mi się
wydaje – siłą Ery Jazzu, która swoją marką gwarantuje zawsze wielkie wydarzenie
artystyczne. Bez względu czy jest to popularna Diana Krall, Herbie Hancock czy
nieznana w Polsce Nnenna Freelon lub egzotyczny Nguyen Le.
Jaka jest formuła festiwalu, czym różni się od innych?
W Polsce jest blisko sto imprez
jazzowych określanych jako festiwal, przegląd, konkurs. Era Jazzu jako jedyna
wyszła poza ten schemat; pokazaliśmy przez te siedemnaście lat, że gramy
szukając przede wszystkim artystycznego pretekstu i artysty, który zainteresuje
swoją sztuką polska publiczność. Na polskim rynku Era Jazzu jest swoistym
ewenementem. Nigdy dotąd na polskim rynku nie wykreowano tak rozpoznawalnej marki,
w sensie jakości i prestiżu, która dzięki udziałowi najważniejszych i
niekwestionowanych gwiazd muzyki stworzyła tak ważną imprezę. Naturalnie sukces
naszych koncertów oraz towarzyszących im projektów byłby niemożliwy bez tysięcy
entuzjastów, którzy tak gromadnie przybywają na koncerty Ery Jazzu. Poprzez
liczny udział fanów, największych gwiazd oraz ekskluzywnych wydawnictw, nie
zatracając niczego z elitarności tej muzyki, stworzyliśmy prestiżową i niepowtarzalną
imprezę.
Dzisiaj to ponad dwieście
znamienitych koncertów, ponad półmilionowa publiczność oraz nasz „trade mark” – specyficzny wabik i
gwarancja perfekcyjnej, artystycznie niekwestionowanej imprezy. Od początku
zakładałem, że Era Jazzu ma być wydarzeniem prestiżowym, opartym o bardzo
prostą konstrukcję. Kreujemy wydarzenie w oparciu o gwiazdę światowego formatu,
do którego pozyskujemy sponsorów dając im równocześnie możliwość realizowania
własnej strategii marketingowej. Zdobyłem zaufanie prestiżowych sponsorów, zainteresowanie
mediów oraz – co najważniejsze – wierną publiczność.
Koneserzy i bywalcy to publiczność Ery Jazzu. Jak udało się rozbudzić
ten dobry snobizm, przekonanie, że warto bywać na koncertach tego cyklu?
Wydaje mi się, że na polskim
rynku brakowało takiej imprezy. Gdzie zaprasza się niekwestionowane gwiazdy, te
wielkie i te u nas nie znane, że gwarantem tego artystycznego wyboru jest facet,
który się na tym zna. Nie wyobrażam sobie, abym mógł oszukać publiczność wmuszając
koncertem Ery Jazzu artystę, który na taka prezentację nie zasługuje. Era Jazzu
to jest także autorytet mojego nazwiska, moich jazzowych fascynacji i ambicji. Pracuję
z dala komercyjnego, jazzowego zgiełku. celowo unikając populistycznych,
estradowych działań…
Dziś, po wielu latach obcowania z
jazzem, dostaję po kilkanaście ofert dziennie, mam więc z czego wybierać.
Staram się unikać gwiazd komercyjnych, ale przecież publiczność głosuje także
nogami. Era Jazzu to mój autorski projekt, stąd też moje muzyczne fascynacje są
często najważniejszym argumentem w doborze artystów. Na pierwszym miejscu
jednak zawsze stawiam wysoki poziom muzyki. Stąd udział w koncercie Ery Jazzu
jest swego rodzaju zaproszeniem do lepszego świata, bo sam jazz jest taka
kulturową alternatywą. Trudno mówić tutaj o snobizmie a raczej o
nieprzemijającej modzie na jazz. Cieszę się ,ze nasza publiczność potrafią w
ogromnej ofercie koncertowej wybrać właśnie Erę Jazzu.
Najbliższe plany i atrakcje Ery Jazzu?
Ciągle wyszukuje pomysłów, które
nie są typowm estradowym przedsięwzięciem, lecz specjalnie przygotowanym,
autorskim pomysłem; Jednym z bodaj ciekawszy, jakie każdego roku przygotowuję
jest pomysł łączenia muzyki jazzowej z tzw.muzyką klasyczną. Wielkim sukcesem
okazał się projekt Al Di Meola-Dino Saluzzi („Plays Astor Piazzola”); do
historii polskiego jazzu przeszły wspólne koncerty polskiej orkiestry
symfonicznej i Herbiego Hancocka („Gershwin’s Word”); ogromnym zinteresowaniem
cieszyły się koncerty Orkiestry Kameralnej Amadeus/Agnieszki Duczmal z Al Di
Meolą („ Vivaldi  & Jazz ”); jazzowe
frazy wplatało w kompozycje J.S.Bacha trio Jacquesa Loussiera („Era Jazzu plays
Bach”); niespotykanym w historii europejskiego jazzu okazał się projekt
„Penderecki Jazz”; ważnymi, koncerty dla wielotysięcznej publiczności
saksofonisty Jana Garbarka oraz śpiewającego pieśni średniowiecza The Hilliard
Ensemble, koncert sopranistki Barbary Hendricks spiewającej kompozycje legendarnych  twórców jazzu – Ellingtona, Portera,
Gershwina.
Kolejna,
festiwalowa odsłona Ery Jazzu odbędzie się wiosną (13-18 kwietnia 2016 roku).
Impreza już na dobre powróciła do Poznania i jako Aquanet Jazz Festival staje się znaczącym wydarzeniem kulturalnym i
artystycznym. Staram się konstruować imprezę inną niż wszystkie. Era Jazzu z
ogromnym dorobkiem koncertowym zaprezentowała dotąd wielu największych
innowatorów jazzu i gwiazdy tej muzyki. Naszym pomysłem jest teraz pokazywanie
tego, co najważniejszego dzieje się w jazzowym świecie i prezentowanie
artystów, którzy nieczęsto pojawiają się na naszych estradach lub pokazujemy
ich po raz pierwszy.
Niekwestionowaną
gwiazdą festiwalu jest China Moses – nowa gwiazda jazzu i muzyki soul. Wieczór jazzu, bluesa i funky przedstawi James „Blood”
Ulmer – legenda jazzowej gitary.
Wokalista Anthony Strong błyskawiczne wdarł się na światowe estrady światowe
opanowane dotąd przez Michaela Buble i Jami’ego Culluma. „Portishead Jazz”
zagra kwartet Get The Blessing – muzycy z kultowych grup Radiohead oraz
Portishead. Amerykańska wokalistka Deborah J.Carter przedstawia „Diggin’ The
Duke”, ukłon w stronę muzyki genialnego innowatora jazzu– Duke’a Ellingona.
Przygotowujemy także kilka projektów specjalnych.
Najważniejszy
to koncert Chico Freemana wraz z poznańskimi muzykami i premiera koncertowa
najnowszej płyty legendarnego saksofonisty. Amerykański saksofonista Chico Freeman należy do najznamienitszych
instrumentalistów nowoczesnego jazzu. Pochodzi ze słynnego „klanu Freemanów” –
rodzinnej elity chicagowskiego jazzu, którą tworzą wybitni i legendarni
artyści”.
Laureatem tegorocznej nagrody Ery Jazzu jest poznański gitarzysta Dawid
Kostka.
„Dawid jest już dzisiaj wirtuozem
jazzowej gitary – rekomenduje laureata Dionizy Piątkowski. Niezwykle ciekawy
projekt „Komeda Variations” przygotował trębacz Maciej Fortuna oraz pianista
Krzystof Dys: poddali wnikliwej,
artystycznej wariacji kompozycje najwybitniejszego polskiego jazzmana
Krzysztofa Komedy – Trzcińskiego. Koncert „Komeda Variations” przygotowano w 85
rocznicę urodzin K. Komedy i jest hołdem Ery Jazzu dla wybitnego Poznaniaka.
Krzysztof Wodniczak
(*) Dionizy
Piątkowski – publicysta i krytyk jazzowy; promotor cyklu koncertowego ERA
JAZZU; autor pierwszej, polskiej Encyklopedii Jazzu

Możliwość komentowania została wyłączona.