Pink Floyd „The Dark Side Of The Moon”


RARYTASY Z ZAKURZONEJ GRAJĄCEJ
SZAFY
Czarne tło, a na nim pryzmat rozpraszający strumień światła na wszystkie
kolory tęczy. Chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych okładek w historii
fonografii. Ponad 50 milionów sztuk sprzedanych płyt, 741(!) tygodni na
amerykańskiej liście Billboard 200.
„The Dark Side Of The Moon”, czyż
trzeba coś więcej jeszcze dodawać? Zdecydowanie najlepsza płyta w dorobku grupy
Pink Floyd. Dziewięć niesamowitych kompozycji z tekstami Rogera Watersa
mówiących o problemach ludzkiej egzystencji.
Do dziś mam uszach premierowe
odsłuchanie tej płyty w audycji Piotra Kaczkowskiego „Mini – max”. Oczywiście
jeszcze w wersji mono. I kolejne podejście, już z płyty, gdzie można było już
uraczyć się dźwiękiem stereo bijących zegarów czy dźwiękiem przesypujących się
monet w rytm otwierających się sklepowych kas. Album, na którym inżynierem
dźwięku był mało wtedy znany szerszej publiczności Alan Parsons.

Płyta ponadczasowa, której chce się
słuchać zawsze i wszędzie. Wydała ją w 1973 roku firma EMI pod numerem 064 –
05249. Minęły 42 lata od jej wydania, a muzyka wciąż brzmi niesamowicie świeżo.
Dla porównania polecam posłuchać „The Endless River”. Chyba da się usłyszeć
różnicę, prawda?
Jacek Liersch

Możliwość komentowania została wyłączona.


Warning: A non-numeric value encountered in /wp-content/plugins/ultimate-social-media-icons/libs/controllers/sfsi_frontpopUp.php on line 63