Wonność balladowych cieni


Sens miłości słowem płonie
treść w wonnych drzewach
balladowym cieniem z lekka się
kładzie
balsam kwiatów srebrem muska lico
po oczach gładzi
Milczysz i patrzysz nocą
gwiazdy wtulone w pościel nieba
srebrem promieni otwierają ogród
serca
i parujące łąki z świeżą rosą
błyszczące szczęściem
W melodii oddechu i westchnień
uczucie febrą przeszywa
namiętny powiew wiatru szumi ciszą
kokietując ponętnie
słodko rozmarzona kłonisz skroń ku
piersi
rozłupujesz ciemność wielooki głód
Dyszysz szaleństwem wzrastasz i
malejesz
zwichnięty spokój sztormem z
marzeniami
w nawałnicy pożądania
bądź rozbitkiem w pomarszczonej
czerni
żegluj w srebrzystej łunie księżyca
Zakwitnij fantazją w powleczonych
korowodach snu
w leniwej niemocy
niech pękną obłoki słowami dawnej
czułości
z idei myśli szlachetnych wysnute
tęsknota czysta rzewna – miłości
obliczem
Jolanta Szkudlarek „Lilia”
25.07.2017r., godz. 22:31

Możliwość komentowania jest wyłączona.