Hiszpanka


SEANS NA WEEKEND
27 grudnia minęła
kolejna rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Z tej okazji przypominamy
film „Hiszpanka”, którego fabuła powiązana jest z jedynym zwycięskim zrywem
powstańczym Polaków.
Jak wiemy, 26 grudnia 1918 roku do Poznania przyjechał Ignacy
Jan Paderewski. Wydarzenie to stało się impulsem do wybuchu powstania na
następny dzień. W „Hiszpance” główny nacisk położono na zabiegi okultystyczne i
okoliczności przyjazdu Paderewskiego do Poznania, a nie na samym Powstaniu.
Fabuła
Głównym bohaterem filmu jest polski pianista i polityk Ignacy
Jan Paderewski, który po koncertach w USA wraca do Polski. Zamierza mu w tym
przeszkodzić pracujący dla pruskiej armii demoniczny doktor Abuse, przypuszczający
mentalny atak. W śród okultystów, którym leży na sercu los Polski, znajdują się
ratujący Mistrza przed atakiem medium kochankowie, którzy gotowi są poświęcić
wszystko – dla wolności Ojczyzny i dla siebie nawzajem.
Okultyści proszą o pomoc innego specjalistę od spraw
tajemnych, niejakiego Funka. Rozpoczyna się „magiczny” pojedynek między dwoma
mediami o duszę Paderewskiego i o Ojczyznę.
 

Kadr z filmu

„Hiszpanka” trwa 127 minut. Scenariusz i reżyseria są dziełem
Łukasza Barczyka. Zdjęcia do filmu kręcono od 3 października 2012 do stycznia
2013 roku w Warszawie, Poznaniu i Łodzi. Premiera
obrazu odbyła się 23 stycznia 2015 roku.
Obsada
Crispin Glover jako Dr Manfred Abuse
Artur Krajewski jako Rudolf Funk
Jakub Gierszał jako Krystian Ceglarski
Patrycja Ziółkowska jako Wanda Rostowska
Sandra Korzeniak jako Pani Malicka
Florence Thomassin jako Anne Besaint
Jan Peszek jako Tytus Ceglarski, ojciec Krystiana
Tomasz Kowalski jako Pułkownik Wiktor Pniewski
Jan Frycz jako Ignacy Jan Paderewski
 

Kadr z filmu

Zrealizowana z wielkim rozmachem „Hiszpanka” przedstawia
historię powiązaną z Powstaniem Wielkopolskim. Jednak wydarzenia, które
oglądamy na ekranie są na granicy prawdy i iluzji – nic nie jest oczywiste,
ponieważ do walki włącza się grupa telepatów. W niniejszej produkcji siły zbrojne
stają się równie ważne co siły umysłu.
„Hiszpanka” to film, w którym sensacja idzie w parze z
ambicją, że ma być wszystkiego dużo, bo przecież od przybytku głowa nie boli. Niestety
od przesytu już tak. Barczyk stawia sobie wysoko poprzeczkę. Jednak więcej tu
dobrych chęci niż dobrego kina. Najlepszą sceną w filmie jest seans
spirytystyczny w pokoju hotelowym. Osoby uczestniczące w nim siedzą przy stole
i wywołują duchy. Kamera wiruje wokół nich, coraz szybciej i szybciej. Ta
świetna scena jest popisem kunsztu operatorskiego Kariny Kleszczewskiej oraz
reżyserskiego przepychu, charakterystycznego dla Łukasza Barczyka.
 

Kadr z filmu

Ryzykownych pomysłów w „Hiszpance” nie brakuje.
Najważniejszym jest sposób opowiedzenia o historii nie poprzez fakty, a przez
fantazję, zwłaszcza, gdy produkcja ma oficjalne wsparcie Samorządu Województwa.
Rozkręcanie się powstańczej atmosfery, czyli tajne spotkania, konspiracyjne
narady i zbieranie sił zostały zmarginalizowane. Natomiast tematem numer jeden
staje się konflikt pomiędzy dwoma okultystami – dość specyficzny, żeby nie
powiedzieć: szmirowaty.

Okultyzm, duchy i dziwne ujęcia zamiast prezentacji nazwisk,
faktów i ukłonów, to niecodzienny sposób narracji w kinie. Założenie może i
było dobre, ale tu granice konwencji oraz dobrego smaku zostały przekroczone.
Barczyk bierze na warsztat rozmaite sposoby wyrażania polskości. Mamy tu
romantyzm: wywoływanie duchów, powstańczy zryw, Paderewskiego jako
mickiewiczowsko-szopenowskiego wieszcza, miłość szlachetnej niewiasty i
urodziwego młodzieńca. Po drugiej stronie barykady znalazł się
przemysłowiec-pozytywista Ceglarski, dla którego narodowa Polska biel i
czerwień powinny symbolizować truskawki ze śmietaną.
 

Kadr z filmu

Barczyk nie ma pomysłu na polską historię – nie analizuje,
nie syntetyzuje. Jest przy tym śmiertelnie poważny, a samo podkreślanie
umowności wchodzi w drogę fabule, która niepotrzebnie została tak zamotana.
Również bohaterowie nie przekonują, są jakby płascy – trudno się z nimi
identyfikować.
Plakaty promujące film głosiły „megaprodukcja roku”. I
rzeczywiście jest „na bogato”, chociaż efekty specjalne straszą sztucznością.
Natomiast hasła „filmowe arcydzieło”, „historia, która przekracza granice
wyobraźni”, to nic innego jak samochwalstwo i zuchwałość twórców, z Barczykiem
na czele, którzy podchodzą do widza na zasadzie: „Nie rozumiesz? – Toś niemądry”.
 

Kadr z filmu

Na film rzeczywiście poświęcony okolicznościom wybuchu Powstania
Wielkopolskiego i jego przebiegowi musimy jeszcze poczekać, ale z braku lepszej
propozycji poświęconej tej tematyce, musimy zadowolić się „Hiszpanką”.

Michał Sobkowiak

Możliwość komentowania jest wyłączona.