Herreys


JACEK LIERSCH PRZYPOMINA
Gdy w sierpniu 1985
roku pojawili się na scenie sopockiego amfiteatru, w parę chwil stali
ulubieńcami widowni. Zwłaszcza tej damskiej. Trzech urodziwych młodych mężczyzn
rodem ze Szwecji. Per, Richard i Louis Herrey, czyli zespół Herreys.
Byli, co można dziś śmiało powiedzieć prekursorami wielkiego
boom’u na tzw. boys bandy. Kilka lat później tego typu zespołów było już całe
mnóstwo. Oni byli co by nie powiedzieć jednymi z pierwszych, jeśli nie
pierwszym tego typu zespołem w Europie. A że śpiewali melodyjne i radosne
piosenki wzbogacone na scenie o układy choreograficzne, popularność przyszła
wręcz błyskawicznie.
Rozpoczęli działalność w 1984 roku i w tym samym roku wygrali
finał szwedzkich eliminacji do Konkursu Eurowizji. Piosenką „Diggi-loo, diggi-ley”
zawojowali 29 Konkurs Piosenki Eurowizji zdobywając dla Szwecji pierwszą lokatę!
Iście piorunująca kariera. A już rok później gościliśmy ich na „Sopot Festival
1985”, gdzie wykonali przebojowy utwór „Summer Party”. I oczywiście zdobyli
najwyższe laury.
Kolejne lata to kolejne udane piosenki, może już nie na miarę
tych dwóch wyżej wspomnianych, ale wciąż był to dobry czas dla zespołu. Byli
grupą, która w Szwecji odnosiła w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku
ogromne sukcesy koncertowe. A i dorobek płytowy w tamtych latach był całkiem,
całkiem. Pięć albumów to wynik zupełnie przyzwoity.
W 1987 roku jeden z braci odszedł z zespołu i w ten sposób na
jakiś czas panowie zawiesili działalność. Powrócili kilka lat później, były to
już lata dziewięćdziesiąte. Wydali dwie płyty, ale to już nie było to. Potem
były jeszcze płyty składankowe (2002 i 2010) i to tyle w temacie Herreys.
No może jeszcze warto wspomnieć o pierwszej solowej płycie
Richarda wydanej w roku 2006. I o udziale zespołu w okolicznościowym koncercie
w marcu 2015 roku, gdzie wystąpili jako jeden z gości podczas specjalnego
koncertu jubileuszowego „Eurovision Song Contest’s Greatest Hits”
przygotowanego z okazji 60-lecia istnienia Konkursu Piosenki Eurowizji.
Wykonali oczywiście utwór „Diggi-loo, diggi-ley”.
  

Jacek Liersch

Możliwość komentowania jest wyłączona.