„Kilofem” do Nowej Rudy


Godzina 4 nad ranem, dla wielu
środek nocy, zwłaszcza w sobotni poranek. Jednak na peronie 6 poznańskiego
dworca zbierają się pasażerowie żądni wrażeń, w tym rodziny z małymi dziećmi.
Punktualnie o godzinie 4:48 pociąg „Kilof” zabiera ich na Dolny Śląsk.
 

Postój w Wałbrzychu – Fot. Michał Sobkowiak

Podróż do Wrocławia mija szybko i spokojnie, ponieważ większość pasażerów
nadrabia zaległości senne. Na tej trasie „Kilof” składa się z lokomotywy SU42-523
oraz dwóch wagonów przedziałowych, jednego bezprzedziałowego (tzw. Bonanzy)
oraz z wagonu piętrowego serii B16mnopux.
 

Fot. Michał Sobkowiak

Podczas postoju we Wrocławiu można było podziwiać wyremontowaną perłę
budownictwa kolejowego, czyli wrocławski Dworzec Główny. Tam też skład pociągu
został uzupełniony o trzy wagony retro III klasy. Na czele składu podczepiono
wolsztyński parowóz Ol49-59, który dumnie – przy wsparciu SU42 – pociągnął „Kilofa”
w stronę Wałbrzycha.
 

Widok z wiaduktu kolejowego – Fot. Michał Sobkowiak

Na terenie wałbrzyskiego dworca można było zrobić zdjęcia pociągu na tle
okalających wzgórz. Później przepiękną trasą, na której nie brak tuneli i
wysokich wiaduktów, „Kilof” dojechał do miejscowości docelowej, czyli Nowej
Rudy.
 

Widok z wiaduktu kolejowego – Fot. Michał Sobkowiak

Już na peronie na pasażerów czekały stoiska lokalnej informacji
turystycznej oraz gastronomiczne. Część pasażerów mogła udać się na wycieczkę
do starej kopalni, gdzie można było poznać dawne metody wydobycia węgla czy
przejechać się wagonikami kopalnianymi.
 

Widok z wiaduktu kolejowego – Fot. Michał Sobkowiak

Inna część wycieczki razem z przewodnikiem udała się na zwiedzanie ratusza
i starówki w Nowej Rudzie. Następnie chętni mogli wziąć udział w wycieczce
autokarowej na Górę Św. Anny. Oczywiście ostatni odcinek trzeba było pokonać
pieszo, a później wspiąć się na wieżę widokową, z której rozciągała się piękna
panorama m.in. Gór Stołowych, Gór Sowich, a nawet udało się dojrzeć Śnieżkę.
 

Zamek Stillfriedów – Fot. Michał Sobkowiak

Tradycyjnie na wycieczce organizowanej przez TurKol.pl nie mogło zabraknąć
czasu wolnego. Po całym dniu wrażeń wszyscy o 17:30 stawili się na peronie
gotowi do odjazdu. Wycieczka cieszyła się sporym zainteresowaniem pasażerów w
różnym wieku. Nie zabrakło też obcokrajowców – liczna była grupa anglojęzyczna,
ale słychać było także język niemiecki.
 

Ratusz w Nowej Rudzie – Fot. Michał Sobkowiak

Pogoda dopisała, więc wszyscy szczęśliwi i zmęczeni wracali do swoich
domów. Do Poznania „Kilof” dotarł o godzinie 0:25.
 

Kościół Św. Mikołaja w Nowej Rudzie – Fot. Michał Sobkowiak

A oto jak wyjazd wspominali pasażerowie:
Wyjazd rewelacyjny. Możliwość
obejrzenia rzeczy, które na co dzień trudno zobaczyć, zwłaszcza przejazdy
tunelami, wiaduktami i też organizatorzy umożliwili zwiedzenie kopalni w Nowej
Rudzie, co było też dodatkową atrakcją. Fajny sposób na spędzenie wolnego czasu

– mówił pasażer z Leszna.
 

Czerwona ziemia w okolicy Góry Św. Anny – Fot. Michał Sobkowiak

Wycieczka się udała, więc chyba
wszyscy jesteśmy zadowoleni. Program wydaje mi się, że jest optymalny. Może
mogłoby być więcej atrakcji, ale program jest stworzony na miarę możliwości

– podsumował pasażer z Poznania.
 

Widok z Góry Św. Anny, w oddali Śnieżka – Fot. Michał Sobkowiak

Wyjazd super. W prawdzie nie byłem
w kopalni, ponieważ wielokrotnie już byłem w Nowej Rudzie i tę kopalnię znam,
ale był to jeden z momentów, w których mogłem odwiedzić rodzinę mieszkającą w Tłumaczowie
i z tych 5 godzin skorzystałem. Z rodziną nie widziałem się prawie 11 lat i te
5 godzin było jednymi z najprzyjemniejszych momentów w tym roku w moim życiu

– cieszył się pasażer z Poznania.
Michał Sobkowiak
 

Widok z Góry Św. Anny – Fot. Michał Sobkowiak
Wieża widokowa na Górze Św. Anny – Fot. Michał Sobkowiak
Włodzica przepływająca przez Nową Rudę – Fot. Michał Sobkowiak
Kaplica Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Nowej Rudzie – Fot. Michał Sobkowiak

Możliwość komentowania jest wyłączona.