Sweet „The Golden Greats”


RARYTASY Z ZAKURZONEJ GRAJĄCEJ SZAFY
Ach, co to za płyta
chciałoby się rzec. Ale tak najczęściej jest w przypadku płyt składankowych.
Nie ma na nich utworów słabych czy przypadkowych. Ten album wydano w roku 1977.
Zawierał największe przeboje glam rockowego zespołu Sweet. Dwanaście piosenek
prezentujących dorobek tego angielskiego zespołu, niezwykle popularnego na początku
lat siedemdziesiątych.
Jak to w przypadku albumów kompilacyjnych często bywa, każdy
z nas co nieco by do nich dorzucił i co nieco z nich usunął. Ale taka ich
uroda. Jest to subiektywny wybór wytwórni płytowej. A cóż znajdujemy na albumie
„The Golden Greats”? Płyta jest ciekawie ułożona. Strona „A” to sześć
kompozycji duetu kompozytorskiego Nicky Chinn/Mike Chapman. Natomiast strona
„B” to dzieło członków zespołu, czyli panów Andy Scott, Brian Connolly, Mick
Tucker i Steve Priest.
A cóż usłyszymy na tym krążku? Zacznę jednak od tego, czego
na nim nie usłyszymy. Nie usłyszymy chociażby tak znanych nagrań jak „Poppa
Joe”, „Little Willy”czy „Wig-Wam Bam”. Moim zdaniem to lekkie niedopatrzenie. A
co na tym albumie znajdziemy?
Już mówię. „Blockbuster”, „Hell
Raiser”, „The Ballroom Blitz”, „Teenage Rampage”, „The Six Teens” i „Turn It
Down”.
To na stronie “A”
made by Chinn/Chapman. Może tylko ten ostatni utwór jest mniej znany. Reszta to
kawałki, które wielu z nas z namaszczeniem słuchało na płytach pocztówkowych, a
nierzadko na oryginalnych winylach.
Druga strona tego wydawnictwa to nie mniej znane przeboje
tego brytyjskiego zespołu.
„Fox On The Run”, „Action”, „Lost
Angels”, „Lies In Your Eyes”, „Fever Of Love” i „Stairway To The Star”.
Można rzec, że to całkiem niezłe podsumowanie muzycznego
dorobku tego brytyjskiego kwartetu obejmującego ich okres działalności w latach
1970-1977. Może nie jest to muzyka najwyższych lotów, ale to przy jej obecności
przeżywaliśmy swe pierwsze sukcesy i porażki. I może właśnie dlatego jest
bliska naszym sercom. Po prostu Sweet.
Jacek Liersch

Możliwość komentowania jest wyłączona.