W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości


SEANS NA WEEKEND
James Bond żeni się! –
początkowy lament fanek szybko studzi wiadomość, iż jeszcze tego samego dnia
owdowiał.
Szósta odsłona przygód najsławniejszego agenta Jej
Królewskiej Mości różni się od poprzednich filmów z serii. Mamy tu wyraźny
wątek romantyczny z piękną balladą Louisa Armstronga w środku filmu, ślub Bonda
i szybkie owdowienie, błędy 007; postacie bardziej ludzkie, realne niż w innych
filmach bondowskich oraz… Jamesa noszącego kilt, czyli narodowy strój szkocki.
Fabuła
Podczas pobytu w Portugali James Bond ratuje życie
nieznajomej dziewczynie, która – jak się później okazuje – jest hrabiną Teresą
i córką bossa potężnego syndykatu przestępczego. Ojciec boi się o nią i
twierdzi, że potrzebny jest mężczyzny przy jej boku. Namawia więc Bonda do
ślubu, w zamian zdobywając dla Jamesa informacje o Blofeldzie. Chociaż wydawać
by się mogło, że małżeństwo nie będzie szczęśliwe, to jednak James i Tracy
zakochują się w sobie z wzajemnością.
Ona Pana lubi, widzę to – mówi Drako
Proszę mi polecić swego okulistę – odpowiada Bond
Tymczasem Ernst Stavro Blofeld wytworzył w swoim laboratorium
w Alpach Szwajcarskich wirus „Omega”, który powoduje bezpłodność wszystkich
żywych organizmów. Przy pomocy „aniołów śmierci”, czyli nieświadomych niczego
pacjentek leczących alergię w jego alpejskim sanatorium, chce zakazić cały
świat. Dzięki hipnozie całkowicie podporządkowuje sobie niewinne kobiety.
Wspiera go kostyczna Irma Bunt, jej wirus nie jest już potrzebny…
Przyszłość całej cywilizacji leży teraz w rękach agenta 007,
który wyrusza w Alpy jako… baronet Sir Hilary Bray. Czy uda mu się zapobiec
katastrofie i pokonać Blofelda?
 

Kadr z filmu

Obraz w oryginale nosi tytuł „On Her Majesty’s Secret Service”
i trwa 135 minut. Wyreżyserował go Peter Hunt, a muzykę skomponował John Barry.
Film jest dość wierną ekranizacją powieści Iana Fleminga „W tajnej służbie Jej
Królewskiej Mości”. Zdjęcia były kręcone w Portugalii, Szwajcarii i w Wielkiej
Brytanii, a premiera światowa odbyła się 13 grudnia 1969 roku. Na ekrany
polskich kin film oficjalnie trafił dopiero 18 grudnia 1990.
Obsada
George Lazenby jako James Bond
Diana Rigg
jako Tracy Di Vicenzo
Telly Savalas
jako Ernst Stavro Blofeld
Gabriele
Ferzetti jako Marc Ange Draco
Ilse Steppat
jako Irma Bunt
Lois Maxwell
jako Panna Moneypenny
George Baker
jako Sir Hilary Bray
Bernard Lee
jako M
 

Kadr z filmu

Do roli
Jamesa Bonda przesłuchano 413 aktorów, w tym m.in.: Adama Westa, Boba
Campbella, Anthony Rogersa, Rogera Moore’a, Timothy’iego Daltona, Hansa De
Vries, Johna Richardsona czy Roy’a Thinnesa.
George Baker użycza głosu Bondowi, kiedy ten udaje Sir Hilary
Bray’a.
Pierwotnie w roli Tracy miała wystąpić Brigitte Bardot. Jednak
plany pokrzyżowała realizacja „Shalako”, gdzie partnerował jej ex-Bond, Sean
Connery. Ponadto rolę Tracy zaproponowano Catherine Deneuve. Ostatecznie postać
tę zagrała Diana Rigg.
Błędy i ciekawostki z
planu
W scenie, gdy Tracy i Bond są na plaży i Tracy jedzie
samochodem, słyszymy jak opony piszczą. W rzeczywistości opony nie wydają
takiego odgłosu na piasku.
Kiedy Bond przegląda Playboya, widzimy, że twórcy filmu do
gazety przykleili rozkładówkę z pisma Lorrie Menconi.
Gdy 007 gra w karty widzimy, że w pierwszym rozdaniu karty są
białe, a w drugim stają się w czerwone.
W scenie, w której Bond topi napastnika na plaży, widzimy
jego głowę pod wodą, lecz słyszymy wyraźnie chrząkanie i jęki, co jest
niemożliwe.
Tym razem siedziba organizacji „Widmo” została wzniesiona na
liczącym 2970 m n.p.m. szczycie Schilthorn. Potem urządzono tam restaurację.
 

Kadr z filmu

George Lazenby w trakcie kręcenia filmu uległ wypadkowi i
złamał rękę oraz nos.
W czasie sprzątania swojego biurka, Bond wyciąga nóż Honey
Ryder z „Doktora No”, zegarek Granta z „Pozdrowień z Rosji” oraz maskę tlenową
z „Operacji Piorun”.
W scenie siekania przez śnieżny pług „ciała” strażnika
goniącego Bonda, w rzeczywistości użyto ciała martwej kozy.
Realizację filmu dwukrotnie odkładano. Pierwotnie film miał
być wyprodukowany zaraz po „Goldfingerze”, jednak wyprzedziła go „Operacja
Piorun”, a później jeszcze „Żyje się tylko dwa razy”.
Czerwony kabriolet, którym jeździła Tracy to bardzo rzadki
Mercury Cougar CJ428 z 1969 roku.
Realizacja zdjęć do filmu przedłużyła się o 58 dni, czyli
dokładnie tyle ile kręcono pierwszy film z serii – „Dr No”.
Diana Rigg i George Lazenby nie dogadywali się ze sobą do
tego stopnia, iż aktorka groziła, że przed realizacją sceny miłosnej z Lazenbym
naje się czosnku.
 

Kadr z filmu

Kiedy w 1968 roku Sean Connery odmówił zagrania po raz
kolejny Jamesa Bonda, producenci Harry Saltzman i Albert R. Broccoli musieli
poszukać godnego następcy. Propozycję złożono m.in. Rogerowi Moore’owi, który
ze względu na kontrakt z producentami serialu „Święty” musiał rolę odrzucić.
Innym kandydatem był Timothy Dalton, który jednak uważał, iż jest za młody do
tej roli (miał wtedy 24 lata). Ostatecznie wybór padł na nieznanego
Australijczyka George’a Lazenby’ego, który wcześniej był modelem, występującym
jedynie w reklamach. Wbrew przeważającym opiniom, nie uważam, że Lazenby zagrał
źle. Jak na debiut poradził sobie nawet dobrze, ale oczywiście do poziomu
Connery’ego, daleka droga. Australijczyk wypadł przekonująco w scenach
narciarskich i bijatykach, w których uczestniczył bez pomocy dublera. Mimo, iż
dla zdecydowanej większości widzów jest najsłabszym odtwórcą agenta 007, to
jego występ należy ocenić pozytywnie. Gdyby aktor zgodził się zagrać w jeszcze
jednym filmie, to jestem pewien, iż poszłoby mu znacznie lepiej.
Pozostali aktorzy także zebrali dobre opinie. Diana Rigg
wykreowała kobietę zdecydowaną, z charakterkiem i jedną z lepiej zagranych
dziewczyn Bonda. Świetnie poradził sobie także Savalas jako Blofeld – jest to
prawdziwy psychopata, jednak wykreował on postać znacznie różniącą się od tej,
którą zagrał Donald Pleasence i która według mnie była lepsza. Blofeld Savalasa
dla dobra swoich niecnych planów uczestniczy również w scenach akcji. Inną
przerażającą postacią w niniejszym filmie jest Irma Bunt w wykonaniu Ilse
Steppat.
 

Kadr z filmu

„W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” to dość
charakterystyczny film bondowski z kilku powodów. M.in. ma bardziej romantyczny
charakter (Bond zakochuje się i bierze ślub); fabuła jest bardziej rozbudowana
i bogatsza w dialogi; film posiada specyficzne, pesymistyczne zakończenie.
Niektórym właśnie te elementy scenariusza nie podobały się, a winą za
całokształt obarczono Lazemby’iego. Tak naprawdę, film posiada świetny
scenariusz, wiernie przedstawiający wydarzenia i „klimat” z powieści Iana
Fleminga.
Tradycyjnie w tej serii nie zawodzi scenografia – widoki
ośnieżonych Alp są przepiękne. W tak malowniczych okolicznościach przyrody
rozgrywa się akcja, a raczej sceny akcji. Są one rewelacyjne, zwłaszcza jeśli
weźmiemy pod uwagę, iż film pochodzi z roku 1969. Szczególnie do dziś robią
wrażenie pościgi i sceny narciarskie, które są znakomicie nakręcone i
dynamicznie zmontowane (nad montażem pracował John Glen, który w latach 80.
wyreżyseruje aż pięć filmów o Bondzie).
Dopełnieniem obrazu jest znakomita muzyka, skomponowana
oczywiście przez Johna Barry’ego. Mamy tu i romantyczną muzykę, i kapitalne
tematy akcji. Kompozytor osiągnął tu szczyt swoich umiejętności, tworząc
rewelacyjne tematy muzyczne, które potęgują akcję i zostają na długo w pamięci.
 

Kadr z filmu

Wszystkie zalety filmu powodują, iż należy on do jednego z
najlepszych w całej serii. Mimo tego, iż „W tajnej służbie Jej Królewskiej
Mości” jest świetnie nakręcony, to jest to obraz często niedoceniany.
Pomimo pewnych zmian, widać, że jest to kolejny „Bond”,
ponieważ zachowane są tu charakterystyczny klimat i styl. Nie był to
najszczęśliwszy film do zmiany aktora, dlatego George Lazenby zagrał Bonda,
który był inny niż ten, którego znamy z pozostałych odsłon. Warto obejrzeć „W tajnej
służbie Jej Królewskiej Mości” i samemu ocenić, czy taka wersja Bonda nam
odpowiada.


Michał Sobkowiak
James Bond powróci w
filmie „Diamenty są wieczne”.

Możliwość komentowania jest wyłączona.