Barbra Streisand „Guilty”


RARYTASY Z ZAKURZONEJ GRAJĄCEJ SZAFY
Jej kariera artystyczna
to praktycznie pasmo samych sukcesów. Zarówno w branży muzycznej jak i
filmowej. Jednak to, co wydarzyło się w jej artystycznym życiu pierwszego
jesiennego dnia 1980 roku, było absolutnie czymś wyjątkowym. I myślę, że sama
artystka była zaskoczona tym co przyniosła jej ta płyta. Barbra Streisand, bo o
niej tu mowa, właśnie co wydała płytę zatytułowaną „Guilty”.
I gdy spojrzało się na okładkę, to już można było mieć
nadzieję, że będzie na niej trochę niezłych piosenek. Bo taką gwarancję dawało
nazwisko Barry Gibb’a, kompozytora wszystkich piosenek. Już po pierwszym
odsłuchaniu ta gwarancja zamieniła się w pewność. Dziewięć piosenek, jedna
zacniejsza od drugiej. Świetne kompozycje Gibb’a utrzymane w klimacie i
stylistyce tego, co grupa Bee Gees zaprezentowała na wydanym rok wcześniej
albumie „Spirits Having Flown”. To musiało najzwyczajniej w świecie odpalić.
Jeśli dodać do tego jeszcze niesamowitą artystyczną osobowość Barbry Streisand
otrzymaliśmy produkt doskonały.
Dwa wspaniałe duety Streisand/Gibb w tytułowym „Guilty” i
„What Kind Of Fool”, to bez wątpienia dwie perełki na tym albumie. Do tego
„Woman In Love”, największy przebój z tej płyty, który hulał przez wiele
tygodni na listach przebojów w USA, Kanadzie, Australii i Europie, zajmując tam
przez kilka tygodni czołowe lokaty. Urzekają jeszcze dwie cudne ballady,
zamykająca stronę „A” piosenka „The Love Inside” i kończąca album kompozycja „Make
It Like a Memory”.
Sączy się ta muzyka przez ponad 41 minut i nie znajdujemy na
tym krążku ani jednej zbędnej nuty, ani jednego słabego fragmentu. Nie ma tu
miejsca na piosenkę przypadkową, będącą swoistym „wypełniaczem”. Wtedy, w
tamtych latach wydawało się to zupełnie naturalne, że płyta po prostu musi być
dobra i nie może być na niej słabych kompozycji. A jeśli już się takowe
zdarzyły to każdy kolejny utwór tę chwilę słabości równoważył. Album „Guilty”
to właśnie taki zbiór piosenek, wśród których nie znajdziemy słabych kawałków.
Takie to były czasy, gdzie artysta miał szacunek dla swoich słuchaczy a
słuchacze ten szacunek mu odwzajemniali. Czasy bylejakości miały dopiero
nadejść. Dlatego takie płyty słucha się dziś z wielką nabożnością. Bo dziś i o
artystów tej klasy coraz trudniej, że o tak wyśmienitym wydawnictwie już nie
wspomnę.
Album „Guilty” był dwudziestym drugim w bogatej dyskografii
Barbry Streisand i jest do dziś największym sukcesem komercyjnym w jej
karierze. Ponad 20 milionów egzemplarzy sprzedanych płyt nawet dziś wzbudza wielki
szacunek.
Jacek Liersch

Możliwość komentowania jest wyłączona.