„Czerwony pająk”

Karol zostaje przypadkowym świadkiem
morderstwa. Co robi? Zaczyna śledzić sprawcę zbrodni. Co robimy my? Zaczynamy
śledzić na filmie jego historię. Swoją premierę film ten będzie miał w piątek
27 listopada 2015.

Historia:
Film
oparty jest z jednej strony na autentycznej historii seryjnego mordercy
działającego w Krakowie w latach 60. – jedynego znanego światowej
kryminalistyce seryjnego mordercy będącego nastolatkiem, czyli Karola Kota,
zwanego również „wampirem z Krakowa”. Dodać należy, iż był on wtedy prawdziwą
gwiazdą mediów. Ze strony drugiej natomiast oparciem filmu jest legenda miejska
– przypuszczalnie całkowicie fikcyjna – o Lucjanie Staniaku, czyli tytułowym „Czerwonym
Pająku”, także seryjnym mordercy. Ten charakterystyczny przydomek wziął
się od czcionki, jaka rzekomo zdobiła jego listy – były one pisane czerwonym
atramentem, a kunsztownie wykaligrafowane litery przypominały misternie tkaną
przez pająka sieć.
Informacje:
Produkcja:
Polska;
Rok
produkcji: 2015;
Gatunek:
Thriller;
Reżyseria:
Marcin Koszałka;
Scenariusz:
Marcin Koszałka i Łukasz M. Maciejewski;
Występują:
 Filip Pławiak – Karol Kremer, Adam
Woronowicz – Weterynarz, Julia Kijowska – Danka, Wojciech Zieliński – Porucznik
Florek, Małgorzata Foremniak – Matka Karola, Marek Kalita – Ojciec Karola, Przemysław
Bluszcz – Kat i Piotr Głowacki – Trener;
Premiera:
 6 lipca 2015  (świat) i 27 listopada 2015  (Polska);
Nominacje:
2015 – ‘Złota Żaba’ dla Marcina Koszałki na Festiwalu „Camerimage” i druga,
również w tym roku i dla Marcina Koszałki – ‘Kryształowy Globus’ na  MFF w Karlowych Warach.
Ciekawostka:
Okres zdjęciowy rozpoczął się już w grudniu 2012 roku;
O filmie:
W
zwiastunie tego – wydawałoby się – rasowego polskiego thrillera o seryjnym
mordercy mamy wysmakowane zdjęcia, duszny klimat i nastrojową atmosferę. Czy
więc jest to kino artystyczne? Zwłaszcza, że w zwiastunie jest też zapowiedź dobrego
aktorstwa. Dodać należy, iż niektóre kadry są – w całym już filmie –  ucztą dla oczu, zaś prowadzenie kamery przez
operatora potrafi zaskoczyć – czasami bawi się on i ona percepcją odbiorcy, co  raczej jest niebanalne, bo naprawdę rzadko
spotykane.
Jednak,
jak na thriller, to „Czerwony pająk” nie szarpie nerwów. Choć może to i dobrze?
Znamy właściwie od samego początku tożsamość seryjnego mordercy i nie trzeba
żyć w napięciu do ostatnich minut filmu – bywa to niezdrowe, zwłaszcza dla
serca. Poza tym, dość szybko produkcja ta przeradza się w historię o relacji
tego właśnie mordercy z zafascynowanym nim młodym mężczyzną, właściwie
chłopakiem, którą można interpretować jak tylko się chce. Tak przynajmniej być
by mogło – nie jest bowiem łatwo uchwycić istotę tego filmu, bo Marcin Koszałka
uwielbia mylić narrację i konstruować zagadkowe zachowania bohaterów. Zresztą w
wywiadach podkreśla on, że nie chciał niczego narzucać i tłumaczyć widzom,
pozostawiając interpretację filmu kwestią otwartą. Dlatego – można by nawet
powiedzieć i napisać –z tego thrillera wyszło kino artystyczne z niewystarczającą
ilością mięsa gatunkowego, które jednak nie zawsze jest pożądane.
Dużym
plusem filmu jest też rzetelne oddanie w nim realiów lat 60. – scenografia,
kostiumy i różne archiwalne nagrania (tak radiowe, jak i telewizyjne) dodają mu
klimatu i nadają całości szyku retro. Przyjemnie się to ogląda.
Natalia Mikołajska

Możliwość komentowania jest wyłączona.