Wspominamy urodziny Wojciecha Kordy


Z PAMIĘTNIKA ROCKOWEGO PIERNIKA
W moim opasłym archiwum mam zapis
magnetofonowy BBC-69. Nie będę jednak recenzował tegoż zapisu muzycznego.
Liczbę 69 wspominam bowiem z innego powodu – byliśmy na Urodzinach Wojciecha
Kordy, który ukończył 69 lat.
Dotychczas w
Gnieździe PTAAK’a organizowano Urodziny Artystom, których już nie ma wśród nas,
żyjących – Annie German, Ludmile Jakubczak, Elvisowi Presleyowi, Krzysztofowi
Klenczonowi, Czesławowi Niemenowi – Wydrzyckiemu i Romanowi Wilhelmiemu. Tym
razem skorzystaliśmy z zaproszenia na wieczór poświęcony Wojciechowi Kordzie
urodzonemu 11 marca 1944 r. w Poznaniu.
Nie było owo
spotkanie w żadnym stopniu podsumowaniem dawnych, czy niedawnych poszukiwań i
ról, w jakie przez blisko pół wieku wcielał się wokalnie solenizant, lecz po
prostu artystyczne świętowanie Jego urodzin. Wraz z nim wystąpili także muzycy
tacy jak: Tomasz Dziubiński, Andrzej Mikołajczak, Leszek Muth, Przemysław Śledź,
Krzysztof Jarmużek, Tadeusz „Mandat” Lis, Darek Rogers, Jarek Kowala, January
Zaradny.
Przybyli też
licznie melomani, przyjaciele, a niektórzy z nich chcąc uczcić 69 rocznicę
urodzin Wojciecha Kordy przynieśli na wieczór swe utwory prozaiczne i poetyckie,
zdjęcia archiwalne, plakaty, foldery, książki, grafikę i obrazy poświęcone 
temu wokaliście. Artysta zrewanżował się im w zamian za ofiarowaną twórczość
swoją muzyką i śpiewem. A że jest wytwornym – Ba!Wybitnym wokalistą – wieczór
artystyczno-urodzinowy wypadł celująco.
Uzdolniony także
gawędziarsko wokalista przekazywał słuchaczom obrazki ze swego życia wykonującą
błyskotliwy mały powrót do barwnej, nie tak aż dalekiej przeszłości i
zachwycając tym wszystkich słuchaczy. Wykonania wokalne przez Wojciecha
takich przebojów jak: „Niedziela będzie dla nas”, „Powiedzcie jej”, „Andrea
Doria”, „Mamy dla was kwiaty” w wersji swingowo-akustyczno-skrzypcowej niewiele
przypominały te znane z wykonań Niebiesko-Czarnych. I dobrze, że Korda
zaprezentował nowe wersje, ponieważ nadały one starym przebojom niebanalnego,
wręcz oryginalnego odczytania oraz nowych brzmień. Trzeba tu dodać-bardzo
stylowych. Wszystkie wykonania (również te z utworami z repertuaru Elvisa
Presleya i Jimi Hendrixa i rosyjskimi balladami typu „Bradiaga”, „Kałakolczik”,
o wykonaniu którego przez Kordę Czesław Niemen powiedział Jemu: „Śpiewasz to
nie gorzej niż ja”; takie wyznanie jest najlepszą recenzją uraczyły wszystkich
świetnymi wykonaniami.
Wzniosłe karty
śpiewania Kordy wybijały się w twórczości polskich rockmanów. Niebiesko-Czarni –
to był jedyny polski zespół, który bywał tłumiony przez normy i konsekwencje. Z
czasem podjął walkę o należne mu miejsce. I wywalczył to miejsce, a to za
sprawą buntowniczego wokalisty Wojciecha Kordy. Po krótkim, bo zaledwie
dwugodzinnym występie okraszonym osobistymi  pogwarkami  i
nawiązaniem do dawnych, niedawnych spotkań zostaliśmy poczęstowani smacznym
tortem i lampką szampana. Wieczór możemy uznać za nadzwyczaj artystycznie
udany. Obecnie czekamy na okrągłe urodziny, które nastąpią za rok. Artysta
podczas spotkania stwierdził bowiem, że na 70 Jego Urodziny zostaniemy
zaproszeni do hali widowiskowo – sportowej Arena. Niech nas w tym czasie będzie
i pięć tysięcy!!! Wojciech Korda ma na pewno w rodzinnym mieście tylu, a śmiem
też twierdzić, że i zapewne więcej niż ta liczba swoich zagorzałych fanów!!!
Krzysztof
Wodniczak
(2013)

Możliwość komentowania jest wyłączona.