TOTO „The Seventh One”


RARYTASY Z ZAKURZONEJ GRAJĄCEJ
SZAFY
Warto przypomnieć jedną z płyt amerykańskiej grupy TOTO. Omówimy siódmy jej
album zatytułowany „The Seventh One”.
W dyskografii zespołu nie jest to
może album mający najwyższe notowania. Jednak uważam, że ma jeden
niezaprzeczalny plus: jest to płyta bardzo równa, nie mająca tak zwanych
wypełniaczy. Znajdziemy na niej to wszystko, z czego zespół był znany z
poprzednich płyt. A więc rock z elementami jazzu, popu czy soulu. Czyli to do
czego przez tyle lat zdążyli przyzwyczaić swoich sympatyków.
Aby być obiektywnym trzeba dodać,
że wielu ma im za złe takie mieszanie gatunków muzycznych. De gustibus non
disputandum est. Ja najbardziej kocham ich za przepiękne ballady, którymi
okraszają swe płyty. Nie mogło ich zabraknąć i na „The Seventh One”. Takie
utwory jak „Anna” czy „A Thousand Years” to ballady na miarę „I’ll Be Over You”
z albumu „Toto IV”. Może mniej znane i ograne, ale równie piękne.
Są też na tej płycie doskonałe,
dynamiczne utwory, które powinny w tamtych latach odnosić sukcesy na listach
przebojów. Nic z tych rzeczy. A przecież „Pamela”, „Stop Loving You”, „Mushanga”
czy zamykający to wydawnictwo „Home of the Brave” to naprawdę kawał dobrego melodyjnego
rocka.
Album „The Seventh One” został
wydany w roku 1988 roku przez firmę Columbia Records. Ma już 27 lat, ale nadal
dobrze się tego słucha.
Jacek Liersch

Możliwość komentowania jest wyłączona.