Z „Popielem” do Kruszwicy


Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa
Tłusta oliwa (…)
Nagle – gwizd!
Nagle – świst!
Para – buch!
Koła – w ruch!
Najpierw – powoli – jak żółw – ociężale,
Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale,
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za
kołem…
Słowa wiersza „Lokomotywa” Juliana
Tuwima przypomniały się osobom, które w sobotni poranek pojawiły się na
poznańskim Dworcu Głównym. Właśnie stamtąd o godzinie 8:48 wyruszył w trasę
pociąg specjalny „Popiel”, który zabrał podróżnych do Kruszwicy.

“Popiel” dojeżdża do Kruszwicy, Fot. Michał Sobkowiak

„Popiel” to pociąg uruchomiony w ramach Produktu Turystycznego TurKol.pl.
Skład złożony był z parowozu Ol49-69 oraz trzech wagonów pasażerskich, już
prawie zabytkowych, chociaż jeszcze spotykanych w ruchu planowym.
Trasa przejazdu „Popiela”: Poznań Główny – Poznań Garbary – Pobiedziska –
Gniezno – Trzemeszno – Mogilno – Kruszwica
Kruszwica to miasto w województwie kujawsko-pomorskim, na północnym brzegu
jeziora Gopło, w miejscu wypływania z niego rzeki Noteci. Nazwa Kruszwica
prawdopodobnie jest pochodną kruszwy, czyli bryły soli.
 

“Mysia Wieża” – widok od strony jeziora, Fot. Michał Sobkowiak

Legendy związane z Kruszwicą mówią o Popielu, którego zjadły myszy, ubogim
Piaście Kołodzieju (protoplasta dynastii Piastów), a także o państwie królowej
Goplany.
Najstarsze ślady osadnictwa pochodzą z neolitu – około 3900-1800 lat p.n.e.
Osadnictwu w tym rejonie sprzyjała żyzność gleb, bogactwa naturalne i dogodne
położenie geograficzne.
Koniec XIX wieku był szczególnie korzystny dla rozwoju Kruszwicy, gdyż
oddano wtedy do żeglugi uregulowaną Noteć, która połączyła Kruszwicę z Kanałem
Bydgoskim, a w samym mieście powstała cukrownia. Okres międzywojenny to czas
dalszego rozwoju miasta, szczególnie inwestowano w branży rolno-spożywczej.
Tendencja ta była zachowana w okresie PRL i w latach 1952-1956 powstały zakłady
przemysłu tłuszczowego.
Będąc w Kruszwicy warto obejrzeć romańską kolegiatę św. Piotra i Pawła oraz
ruiny zamku wzniesionego z rozkazu Kazimierza Wielkiego, czyli „Mysią Wieżę”.
Dla turystów organizowane są także rejsy wycieczkowe po jeziorze Gopło. Podczas
45-minutowego rejsu, turyści mogą zobaczyć niezwykłe krajobrazy oraz, przy
odrobinie szczęścia, ciekawe okazy ptactwa wodnego.
 

Jezioro Gopło, Fot. Michał Sobkowiak

Podróżujących „Popielem” w kierunku „Mysiej Wieży” podwiózł autobus.
Następnie odbył się rejs statkiem po jeziorze, w cenie biletu na pociąg.
Później był zaplanowany czas wolny, podczas którego pasażerowie pociągu, mogli
bez dodatkowych opłat, wejść na „Mysią Wieżę”. Z jej szczytu rozpościera się
piękna panorama Kruszwicy oraz jeziora Gopło.
Koło godziny 16:30 radosna grupa podróżnych zebrała się ponownie na dworcu
w Kruszwicy, by obserwować wodowanie parowozu. Przyjazd pociągu był także
atrakcją, dla okolicznych mieszkańców, który gromadnie pojawili się na terenie
dworcowym. Dokładnie o godzinie 17:00 pociąg wyruszył w drogę powrotną do
Poznania, pokonując tę samą trasę, którą dotarł do miasta Popiela. Mimo swych
lat „Olka” zawstydziła młodsze pociągi, docierając do Poznania godzinę przed
planowanym czasem.
 

Dworzec w Kruszwicy, Fot. Michał Sobkowiak

Wyjazd super rewelacyjny. Bardzo
dobra inicjatywa. Mamy szczęście, że mieszkamy w Wielkopolsce i że spółka
TurKol nie dała parowozowni w Wolsztynie umrzeć. Gdyby nie TurKol, to z dniem
31 marca 2014 byśmy się pożegnali z parowozami
– twierdzi jeden z
podróżnych.
Jest to już kolejny z moich
przejazdów z TurKolem. Za każdym razem jest to jakieś przeżycie, chociaż jako
pasjonaci kolei jesteśmy przyzwyczajeni do parowozów, ale zawsze jest to coś
nowego. Sama trasa, zwłaszcza odcinek z Inowrocławia do Kruszwicy, to nowa
pozycja w kalendarzu TurKol. Świetnie, że udało się połączyć zarówno kolejowo,
jak i turystycznie z atrakcjami, które tutaj w Kruszwicy czekają. Jak
najbardziej jestem na plus. Takie wycieczki zawsze dają pozytywną energię

uważa jeden z pasjonatów kolejnictwa podróżujący „Popielem”.
Pasażerowie “Popiela”, Fot. Maciej Stachowiak
Fajne połączenie turystyki
ogólnodostępnej dla rodzin z pasją kolejową i lekcją historii. Nie tylko
parowóz, nie tylko historia techniki, ale historia Piastów i ogólnie tego
miejsca. Córeczka bardzo dzielnie znosi trudy podróży. Jesteśmy pod wrażeniem,
że jest taka dzielna
– twierdzi rodzina podróżująca z małym dzieckiem.
Parafrazując słowa Witolda Gombrowicza: koniec – bomba, kto nie jechał ten
trąba. Kolejna szansa na wycieczkę z TurKolem w te strony dopiero za rok.
Michał
Sobkowiak

Możliwość komentowania jest wyłączona.