H jak Harpo



ALFABET „RADIA YESTERDAY”


Jan Harpo Torsten Svensson znany jest w wersji skrótowej jako Harpo.
Szwed, który mógł być wielki jak ABBA, a nie był.
Pomiędzy 1974 a 1977 rokiem
nagrywał przebój za przebojem, a Europa (pod przewodnictwem Niemiec) nuciła z
przekonaniem refreny hitów. Może już nie pamiętacie „Moviestar”, „Horoscope”,
„Motocycle Mama” czy „Smile”, ale gdybyście usłyszeli je ponownie będziecie w
domu pamięci. Bezapelacyjne próbę czasu przetrwał kawałek „Moviestar”, który
nawet dzisiaj broni się melodyjnością i klarownym aranżem.
 I co ciekawe, Harpo w swej muzycznej historii
ocierał się personalnie o legendę ABBY. W chórkach „Moviestar” pojawiła się
rudowłosa Frida, a menagerem artysty przez krótki okres był Stig Anderson z
Polar Music – matecznika Abby. Była nawet koncepcja, aby męska część zespołu – Benny
i Bjorn – pracowali z Harpo przy płycie z nagraniami dla maluchów.
Jak wspomniałem, Harpo pomimo
sprzyjającej koniunktury rozmył nieco swoją karierę i już pod koniec lat
70-tych odbijał się tylko od wspomnień. Próbował coś z niego wycisnąć Mikey
Most legendarny producent wytwórni Rak (Glam rock i okolice), ale było już po
prime-time. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że tzw. real-life także go nie
rozpieszczało. Spędził miesiąc za kratkami (1977) za odmowę służby wojskowej, a
w 1980 roku kopnął go koń.

Można się zniechęcić, ale Harpo
robił to co zwykle – komponował, koncertował i trwał (w zapomnieniu). Wierni
pozostali mu Niemcy, gdzie koncertował w 2007 roku. Nieco łysy, nieco zarośnięty
na twarzy, ale nadal na boso (do lata będę szła), jak za dawnych lat, kiedy „Moviestar”
grali nawet w Darłowie na deptaku.
Arkadiusz Kozłowski

Możliwość komentowania jest wyłączona.